Bp Pindel w oświęcimskim Karmelu: jak słowo Boże może przynosić owoc w życiu?

  • 16 lipca 2017, Robert Karp

„Bóg posyła swoje słowo komu chce, jak chce i kiedy chce, ale ważne jest też zaangażowanie i otwarte serce człowieka” – podkreślił 16 lipca w Oświęcimiu bp Roman Pindel, który przewodniczył Mszy św. w kaplicy oświęcimskiego klasztoru sióstr karmelitanek bosych. Ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej sprawował liturgię z okazji wspomnienia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Podczas odpustowej uroczystości kilkunastu wiernych przyjęło po raz pierwszy szkaplerz, na który składają się kawałki materiału z wizerunkiem Serca Pana Jezusa i Matki Bożej.

W homilii bp Pindel odnosząc się do fragmentu Ewangelii Mateuszowej o Boskim Siewcy, rzucającym ziarna na drogę, na skały, między ciernie i na żyzną glebę, zwrócił uwagę na słowa Jezusa, wskazujące na zależność między obfitością plonów a jakością gleby, na którą pada konkretne ziarno.

„W tym ewangelicznym obrazie nie zabrakło przykładu takiego siania, które trzeba określić jako bezsensowne i skazane na niepowodzenie, którego należałoby zaniechać. Tak więc o skuteczności siewu nie decyduje tylko i wyłącznie jakość ziarna albo, jeśli odnosimy to do słowa Bożego, jakość tego słowa – czytanego przez lektora, wyjaśnianego przez kaznodzieję. Coś więcej jest potrzebne, aby to słowo Boże wydało owoc w życiu” – zauważył biskup, wskazując, że sam Jezus przenosi znaczenie tej przypowieści na rzeczywistość duchową. Biskup podkreślił, jak ważna jest dyspozycja słuchacza i jego serca, wola słuchania i uległość wobec słowa Bożego.

„Na skuteczność działania słowa Bożego ma także wpływ to, jaki człowiek jest wobec innych ludzi: czy potrafi słuchać, otworzyć się, zrozumieć, przyjąć i zmienić się?” – dodał.

Zaakcentował, jak bardzo ważny jest proces oddziaływania tekstu na czytającego czy słuchającego. „Ważne jest także, by być zdolnym odnieść ten tekst do swojego życia” – zaznaczył. „Bóg jest suwerennym siewcą słowa. To słowo pada w kościele, ale może to słowo paść także w innej sytuacji, gdy ktoś jedzie autobusem i przypomina mu się to, co usłyszał przed wielu laty podczas katechezy. Bóg posyła to słowo komu chce, jak chce i kiedy chce. Tak, jak posyła się ziarno na ziemię, jak spada deszcz i śnieg na ziemię” – dodał w nawiązaniu do słów proroka Izajasza.

Biskup zachęcił do jak najczęstszego sięgania po Pismo Święte. „To wszystko jest ważne, ale wcześniej jest łaska Boża, która sprawia, że serce człowieka otwiera się, staje się uległe” – podkreślił, wskazując, jak bardzo ważnym czynnikiem jest ludzkie zaangażowanie w proces odczytywania słowa.

„Jeżeli mnożę spotkania ze słowem Bożym, jeśli pozwalam, by słowo Boże częściej docierało do mego serca, wytwarzam w sobie większą zdolność, tak jak lepiej rozumiem kogoś, kogo spotykam często i z nim rozmawiam” – stwierdził biskup i podkreślił, jak ważne jest pytanie samego Boga, który przez słowo wysłuchane, odczytane, wydrukowane i analizowane może przemówić, wyjaśnić i poruszyć.

Wspólnie z biskupem w Karmelu modlili się kapłani z dekanatu oświęcimskiego, księża salezjanie, ojcowie karmelici i franciszkanie, przebywające za klasztorną klauzurą karmelitanki, oświęcimskie siostry serafitki, misjonarki św. Maksymiliana oraz wierni z Oświęcimia. Wśród osób, które przyjęły szkaplerz, byli uczestnicy prenowicjatu salezjańskiego. Wśród kapłanów był m.in. delegat prowincjalny ds. mniszek o. Oktawian Stokłosa OCD.

Nazwa „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapularis”, czyli „noszony na plecach”. Zakonnicy noszą szkaplerz w postaci prostokątnego kawałka materiału z otworem na głowę, wkładanego na tunikę habitu. Taką szatę, jako element habitu noszą dziś nie tylko karmelici, ale i inne zakony. Świeccy noszą go w formie medalika. Tradycyjnym dniem, kiedy przyjmuje się szkaplerz jest święto Matki Bożej Szkaplerznej. Odwiedzenie karmelitańskiej wspólnoty jest zewnętrznym znakiem włączenia się w duchowe dobra zakonu, jakich poprzez nałożenie szkaplerza dostępujemy.

Karmelitanki przybyły do Oświęcimia 2 sierpnia 1984 r. na zaproszenie kard. Franciszka Macharskiego. Zamieszkały najpierw na plebanii w parafii św. Maksymiliana, a następnie w budynku tzw. Starego Teatru, nieopodal oświęcimskiego Żwirowiska. Przeciwko ich obecności w pobliżu byłego obozu protestowały niektóre środowiska żydowskie. Na prośbę Jana Pawła II, który 9 kwietnia 1993 r., w Wielki Piątek, skierował do oświęcimskich karmelitanek specjalny list, zakonnice opuściły budynek przylegający do Auschwitz I. W liście do karmelitanek papież napisał m.in.: „Aby być miłością w sercu Kościoła, przybyłyście kiedyś do Oświęcimia.(…) W jaki sposób przyszłość będzie wzrastała w tej najboleśniejszej przeszłości, to w znacznej mierze zależy od tego, czy u progu Oświęcimia będzie czuwała ta miłość, która jest potężniejsza niż śmierć (por. Pnp 8,6)”.

23 listopada 1991 roku kard. Edward Cassidy, ówczesny prefekt Kongregacji ds. Zakonnych, i kard. Macharski wmurowali kamień węgielny pod budowę nowego klasztoru przy ulicy Legionów.