Pozdrowienia z Iquitos

  • 8 listopada 2017, Mateusz Kierczak

Witam bardzo serdecznie i pozdrawiam z rozgrzanego słońcem Iquitos. Z roku na rok obserwujemy i czujemy, jak temperatura wzrasta. Nie wiem, czy przez problem ocieplenia naszej planety, czy przez coraz bardziej emocjonalne podchodzenie do codziennych problemów, jakie stają na naszej drodze. Każdego dnia spotykamy się z nowymi wyzwaniami i uczymy się rozwiązywać kolejne sprawy i problemy. Skoro dzieci dużo, bo jest nas prawie 60, to i kłopotów sporo. Jednego dnia przedszkolak z buzią jak świnka w pełni, a to tylko większość zębów do leczenia. Kolejnego – wezwanie do szkoły, bo chłopaki z czwartej klasy sobie brwi wydepilowali, co dla nauczyciela było przebraniem miarki złego zachowania. Innego dnia – smutna wiadomość, że jedna z naszych studentek pomagających przy dzieciach ma guza na jajniku. Niestety, operacja nie przyniosła nam lepszych wiadomości i dziewczyna musiała pojechać na dalsze leczenie do Limy. I tak, każdego dnia coś się u nas dzieje, pewnie dlatego, abyśmy nauczyli się codzienne sprawy zawierzać Panu Bogu.

Piękny jest u nas październik – miesiąc misyjny i miesiąc poświęcony świętu „Pan od cudów” (o tym więcej na stronie facebooka). Ja w tym momencie chciałabym tylko wspomnieć radość z możliwości odwiedzenia większości domów naszych dzieci na wspólnej modlitwie. Jest to wyjątkowy czas, kiedy mogę całą rodzinę zobaczyć z różańcem w ręku, uczących się modlitwy i słuchających słów Pisma Świętego. Ktoś z zewnątrz może pomyśleć, że Peru, nasze Iquitos, to już nie misje. Kiedy to właśnie w czasie tych czuwań widać, że wiele osób nie zna Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo czy Credo. Oczywiście, już nie wspomnę o prawidłowym odmówieniu różańca czy koronki do Bożego Miłosierdzia. Wielu osobom sprawia trudność sformułowanie prośby do Pana Jezusa. Wszystkie nasze rodziny deklarują się, że są katolickie, ale tylko 3-4 regularnie uczestniczą w niedzielnej Mszy Świętej. Czuje się, że na naszej iquiteńskiej ziemi przydałyby się dobre rekolekcje ewangelizacyjne, na których każdy mógłby osobiście spotkać Jezusa. To, czego w domach nie brakuje, to jest telewizor, a w kieszeni – komórki, ale w sercu Pana Boga to bardzo brak. I niestety, takie życie bez Boga widać, jak jest pełne problemów, bólu, braku miłości, gdzie często zdarzają się rozmowy oparte na łzach i desperacji, co zrobić dalej. Na co zawsze mam jedną i tą samą odpowiedź: „zacznij się modlić” albo „zacznijcie się modlić w rodzinie”.

Choć trudne, to jednak wspaniałe jest to doświadczenie pracy w świetlicy. Dlaczego? Ponieważ każdego dnia mogę przekonać się, że jest to dzieło Boże i On sam się o nie troszczy. W najdrobniejszych szczegółach. Dlatego dziękuję Wam za pomoc, Wasze modlitwy i wsparcie duchowe. Dzięki niemu Bóg o nas pamięta i wspiera we wszystkich naszych działaniach. Ośmielam się prosić o więcej, aby to dzieło nadal mogło służyć tym, którym Bóg zechce pomoc.

 

Pozdrawiam serdecznie

Gabi

 

P.S. Zapraszam na stronę facebooka [Comedor Santa Rita de Casia], żeby zagłosować na hymn pobytu wizyty Franciszka w Peru, jako propozycję jednej z parafii z naszego wikariatu. Tekst i muzyka są autorstwa Helgi, która była w zeszłym roku w Polsce na Światowych Dniach Młodzieży.