Rozmowa z Biskupem-Misjonarzem

  • 26 kwietnia 2017, Robert Karp

W cierpiącym sercu Afryki

Rozmowa z Biskupem — Misjonarzem 

Ks. JK: W 2014 roku Papież Franciszek mianował Księdza Biskupa koadiutorem diecezji Kaga-Bandoro w Republice Środkowoafrykańskiej, a rok później Ordynariuszem, w czasie trwających konfliktów i wojny w kraju. Jak wspomina Ksiądz Biskup tamte chwile?

Bp Tadeusz Kusy OFM: W maju 2014 roku, w święto św. Rity — patronki od spraw beznadziejnych — nuncjusz apostolski poinformował mnie o decyzji papieża Franciszka a oficjalnie moją nominację ogłoszono w maryjne święto Nawiedzenia. Nie spodziewałem się tego. W pierwszej chwili kręciłem przecząco głową, ale w duchu posłuszeństwa Kościołowi i powołaniu misyjnemu zgodziłem się, nie znając realiów diecezji, do której mnie posłano. Wiedziałem tylko, że jest to region mocnej obecności rebeliantów i że nie będzie łatwo. Ale trud posługiwania jest wpisany w dzieło misyjne Kościoła. Aby trwać, trzeba całkowicie zaufać Panu Bogu.

Ks. JK: Lata wojny, która przyniosła dla ludności RŚA tyle ofiar, zniszczeń, ludzkich dramatów, wysiedleń, to były też trudne czasy dla Kościoła w RŚA, dla pasterzy, duchowieństwa i wiernych…. Jak przechodziliście przez tę ciężką próbę?

Bp Tadeusz Kusy OFM: Mogę powiedzieć, że w większości diecezji naszego kraju ten czas próby i doświadczeń jeszcze trwa, bo na 16 prefektur, które odpowiadają terytorium województw, tylko w pięciu nie ma obecności grup zbrojnych. Działania grup zbrojnych, takie jak bariery na drogach, ataki na ludność cywilną po wioskach i miasteczkach, która w konsekwencji chroni się w lasach i na sawannie, często nadal uniemożliwiają nam dotarcie do niektórych wspólnot w parafiach, gdzie w takich sytuacjach praca duszpasterska ogranicza się tylko do centrum. Mimo to, kiedy to możliwe, staramy się odwiedzić te wspólnoty, aby podtrzymać ludzi w duchu wiary, zaufania, przebaczenia. Na pewno wielką próbą serca dla każdego misjonarza, misjonarki w sytuacji zagrożeń i niebezpieczeństw było i pozostaje pytanie dotyczące wierności, to znaczy wyboru albo pozostania lub też czasowego wyjechania.

Ks. JK: W RŚA pracuje ponad 30 polskich misjonarzy i misjonarek. Jesteście w naszych oczach cichymi bohaterami, którzy nie opuścili swoich wspólnot, ale trwali mimo niebezpieczeństw. Dla ludzi był to z pewnością znak oparcia i nadziei.

Bp Tadeusz Kusy OFM: Z pewnością tak. Najpierw chciałbym tutaj gwoli prawdy podać pewne uściślenie: niektórzy spośród nas wyjechali czasowo z ich miejsca misji, ale po pewnym czasie tam powrócili. Odwaga musi iść w parze z roztropnością. Już przed laty słyszałem z ust Afrykańczyków, że ludzie potrzebują obecności misjonarza i misjonarki, ale żywych i zdrowych, a nie wspomnienia o kimś, kto był i zginął, albo się rozchorował. Z pewnością pozostanie z ludźmi i trwanie mimo niebezpieczeństwa czy nawet strachu świadczy najlepiej o naszym zaangażowaniu i prawdziwym umiłowaniu bliźnich, bycia z nimi w doświadczeniach i niebezpieczeństwach. Bardzo często tak zwana misja, to znaczy w tym wypadku struktura Kościoła katolickiego z obecnością braci i sióstr, jak parafia albo dom zakonny, jest i pozostaje znakiem stałości, miejscem schronienia, ale także wsparcia i pomocy w sytuacjach nieraz tragicznych. A także znakiem trwania razem mimo wszystko, w nadziei na spokojniejsze i lepsze jutro.

Ks. JK: W 2015 roku na otwarcie Roku Miłosierdzia do RŚA przybył papież Franciszek. Czym z perspektywy już ponad roku była ta wizyta Namiestnika Chrystusa?

Bp Tadeusz Kusy OFM: Wizyta Ojca świętego Franciszka do Republiki Środkowoafrykańskiej była według mnie swego rodzaju pielgrzymką Kościoła powszechnego do cierpiącego Serca Afryki, Kościoła reprezentowanego właśnie przez papieża. Ale chcę podkreślić także inny wymiar wizyty papieskiej, już po wygaśnięciu wielkiej radości i entuzjazmu dwóch pamiętnych dni jego obecności z nami i obecnie wyblakłych już okolicznościowych koszulek i strojów z jego wizerunkiem. Ta wizyta pasterska pozostaje dla nas wielkim darem, bo pokorny Apostoł, który z widocznym już osłabieniem z powodu wieku wyszedł z samolotu i kroczył po ziemi środkowoafrykańskiej, ukazał nam i dzielił się swoją wiarą w Jezusa, abyśmy umocnieni w wierze, podjęli na nowo wymogi życia chrześcijańskiego, zwłaszcza w relacjach życia wspólnego z drugimi ludźmi. Papież Franciszek był i nadal jest postrzegany i zapamiętany jako ojciec bliski wszystkim i każdemu człowiekowi, jako ojciec, który przez swoje proste gesty i słowa świadczył o jego szczerej miłości ku ludziom, szczególnie małym i cierpiącym.

– Zapamiętałem ubrudzone do łokci rękawy jego białej sutanny, kiedy po spotkaniu i serdecznym pozdrawianiu dorosłych i dzieci w obozie uciekinierów, dotarł wreszcie na obiad do nuncjatury… Jego wizyta i modlitwa w meczecie sprawiła cud. Tak. Niewątpliwie cud, bo kiedy wyjeżdżał stamtąd, aby udać się na stadion, gdzie następnie odprawił Mszę świętą, to wielką gromadą ruszyli w ślad za nim muzułmanie biegnąc, jadąc na motocyklach, niejako uwolnieni z getta ich dzielnicy skąd wcześniej nie odważyli się wychodzić! – Papież uwolnił ich z wielkiego strachu! Dla nas Ojciec Święty Franciszek to odważny świadek prawdy, który przybył do nas mimo niesprzyjających okoliczności i który pokazał nam i przekazał nam wielkie zaufanie Bogu i człowiekowi, abyśmy wspólnie z innymi podążali ku lepszej przyszłości u nas i w całym świecie. Jego wizyta to dar i zadanie dla nas, bo to do nas należy przełożenie na życie praktyczne tego wszystkiego, co przyjęliśmy od niego. Dość często w nauczaniu, w kazaniach
i w czasie formacji, wracamy do tematów podanych przez papieża, do jego apelu skierowanego do dorosłych, do młodych.

Ks. JK: We wrześniu ubiegłego roku 2016 Ksiądz Biskup w swoim liście, który ukazał się polskich mediach informował o kolejnych incydentach przemocy na terenie diecezji Kaga-Bandoro. Jakie są szanse na trwały pokój w RŚA?

Bp Tadeusz Kusy OFM: Przyznam, że aktualne sytuacje społeczno-polityczne raczej nie skłaniają do optymistycznego myślenia o naszej przyszłości, przynajmniej na najbliższe lata. Zniszczeń, zwłaszcza w relacjach międzyludzkich, dokonano w ciągu niecałego roku; ale, aby odbudować zaufanie i szczerość relacji między wspólnotami, potrzeba będzie wiele lat! Jestem też przekonany, że trwały pokój nie będzie mógł być zapewniony choćby wieloletnią obecnością wojskowych sił oenzetowskich w RŚA, ale właśnie wysiłkiem każdej osoby, dorosłych i młodzieży, a także wspólnot społecznych i religijnych w naszym kraju. To jest naszą szansą, nie tylko pragnienie pokoju, ale też konkretny wkład w odbudowanie naszych relacji, i z Bogiem i z ludźmi, które prowadzą do pokoju.  Dlatego sądzę, że działalność tak zwanych platform międzyreligijnych, gdzie jako chrześcijanie katolicy i protestanci spotykamy się razem z muzułmanami na poziomie liderów po to, aby przygotować i prowadzić wspólne spotkania uświadamiania, formacji i pracy grup ludzi w dzielnicach i we wioskach, przyniesie owoce, jeżeli fundamentem i motywacją naszych wspólnych działań będzie wiara, nasze odniesienie się do wartości religijnych, mimo naszych różnic doktrynalnych i kulturowych.

Ks. JK: Jakie są najważniejsze wyzwania stoją obecnie przed Kościołem w RŚA? Jakie największe trudności napotyka Ksiądz Biskup aktualnie w codziennej posłudze?

Bp Tadeusz Kusy OFM: Największe trudności? One są różnego rodzaju. Materialnie, prawie każda rodzina w Kaga-Bandoro została dotknięta zniszczeniami domu albo uprawianego pola, stratą w gospodarstwie domowym, również, jeżeli chodzi o ubrania. Blisko 20 tysięcy ludzi, w tym połowa od kilku lat, a inni od października ubiegłego roku, pozostaje w szałasach i namiotach jako uciekinierzy, wspomagani przez organizacje ONZ i inne organizacje pozarządowe. Są szczere wysiłki pomocy, między innymi naszego Caritas, ale to nie zmieni szybko sytuacji tysięcy ludzi. Brak środków odbija się też na naszym szkolnictwie, bo trzeba zapłacić, ubrać dzieci, a wielu rodziców po prostu na to nie stać. Szukamy jak temu zaradzić, prosząc o pomoc w Europie, aby moc zapłacić nauczycieli każdego miesiąca do końca roku.

Chyba największą biedą jest ubóstwo duchowe. Wielkim wyzwaniem duszpasterskim jest poszukiwanie dróg do serc zranionych; do serc także morderców, aby pomóc im powrócić do Boga i do ludzi przez nawrócenie, pojednanie, zadośćuczynienie. W posłudze mojej i kapłanów, to chyba szczególnie jedna sprawa jest trudna: jak trafić do serca ludzi, aby zachęcić ich i przekonać do podjęcia życia według wartości i wymagań Ewangelii, kiedy serce człowieka jest zamknięte albo zranione.

Ks. JK: Komunikacja, regularne dojazdy do stacji misyjnych to podstawa w pracy pastoralnej na misjach. Jak wygląda sytuacja w tym zakresie, biorąc pod uwagę przy bardzo złej infrastrukturze drogowej? Jak pokonujecie wszelkie ograniczenia w tym zakresie i jakie są potrzeby?

Bp Tadeusz Kusy OFM: W poprzednich latach wojny skradziono albo zniszczono niemało samochodów i motocykli w naszych 11 parafiach. Ostatnio też w 4 parafiach skradziono 6 motocykli. Od września 2014, kiedy przybyłem do diecezji, korzystam z używanego wcześniej przez siostry samochodu, który trzeba często naprawiać, bo części auta są po prostu już zużyte w naszych warunkach drogowych. Do niektórych sektorów kilku parafii, ze względu na bardzo zniszczone drogi, nie można dotrzeć w porze deszczowej, czyli od maja do października albo listopada. Aktualnie jedynym dobrym samochodem w diecezji jest auto używane przez Caritas, aby dotrzeć do ludzi i w centrum, w obozowisku dla uciekinierów, i do Caritasu przy parafiach. Trzy inne mocno zużyte samochody wymagają kosztownych reparacji i w sumie waham się czy warto je jeszcze naprawiać. Księża w parafiach korzystają aktualnie tylko z motocykli, co ogranicza ich możliwości wizyt duszpasterskich, zwłaszcza w odległych wspólnotach. Z komisją do spraw projektów zwróciliśmy się do kilku organizacji z prośbą o pomoc w sfinansowaniu kilku pojazdów, samochodów i motocykli. Do MIVA Polska także! Bez nadziei nie można być misjonarzem w Afryce! Będę wdzięczny MIVA Polska za  pomoc w zakupie samochodu terenowego, 3 motocykli dla kapłanów oraz 30 rowery dla katechistów.

Ks. JK: Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że MIVA Polska chociaż nieco ulży w codziennym trudzie misyjnym i pasterskim. Niech dobry Pan udziela mocy i odwagi.

Bp Tadeusz Kusy OFM: Serdeczne „Bóg zapłać!” za życzliwość i pomoc. Wiem, że jest to wyraz ofiarności i dzielenia się bardzo wielu kierowców w Polsce. Dlatego przekazuję Wam i im wszystkim ciepłe pozdrowienia z Serca Afryki. Pokój i Dobro!

Rozmawiał: ks.  Jerzy Kraśnicki, dyr. MIVA Polska

(Wywiad ukazał się w Biuletynie Informacyjnym MIVA Polska 31/32 2017)

Bp Tadeusz Kusy OFM zwrócił się do MIVA Polska o pomoc w zakupie pojazdów do swojej afrykańskiej diecezji: samochód terenowy do pasterskiej pracy, 3 motocykle dla kapłanów jego diecezji oraz 30 rowerów dla katechistów. Można pomóc przekazując swój dar na konto MIVA Polska:

 

MIVA Polska ul. Byszewska 1, skr. poczt 112, 03-729 Warszawa 4

nr konta PeKaO S.A. I O/Warszawa 69 1240 1037 1111 0000 0691 6802

tytułem: misyjne pojazdy do Kaga Bandoro

biuro@miva.pl www.miva.pl

NIP 5242802131, REGON 364437048