Szkolne problemy w Iquitos

  • 13 września 2017, Mateusz Kierczak

 

Witam bardzo serdecznie.

Wiem, że regularność z jaką piszę co u nas słychać, to co najmniej dwa miesiące. Tak więc nie jest to zbyt często, ale to może i dobrze, bo was nie zanudzam swoimi opowieściami.

Może są osoby, które nas śledzą na facebooku, wiedzą więc one trochę bardziej na bieżąco, co się u nas dzieje, choć z przykrością stwierdzam, że w tym też nie jestem najlepsza. Tak to już jest, jeśli trzeba tutaj pełnić wszystkie z możliwych funkcji, aby ta jadłodajnia się rozwijała w dobrym, pozytywnym kierunku.

Od dłuższego czasu w jadłodajni nie przeprowadzamy żadnych większych remontów, cały czas koncentrując się na pracy z dziećmi i młodzieżą. Pragniemy, aby był to drugi dom dla naszych podopiecznych, w którym znajdą miłość i zrozumienie. Staramy się, oprócz codziennych zajęć z matematyki i języka, organizować różne zajęcia dodatkowe. Widzimy jak ważne jest, aby dzieci miały czas na odreagowanie sytuacji stresujących, jakie często panują w ich domach. Młodzież natomiast potrzebuje kogoś, kto się nimi zainteresuje i z nimi porozmawia. Z nastolatkami najtrudniej jest pracować, dlatego też wielu z nich w ostatnim roku straciliśmy z naszej lub nie naszej winy. Przykre jest to, że ci młodzi ludzie po prostu się pogubili. Nie tylko opuszczając jadłodajnię, ale również rezygnując ze szkoły. Wyzwanie, jakie sobie stawiamy na ten czas, to dotrzeć do każdego młodego człowieka i sprawić, aby uwierzył w siebie i nawiązał osobistą relację z Jezusem. Wierzę, że stawiając Boga na pierwszym miejscu, On nam pomoże i nie pozwoli, abyśmy gubili owieczki z jego owczarni.

W Peru koniec lipca i początek sierpnia to czas wakacji. Dzieci od 7 sierpnia powinny wrócić do szkoły i zacząć kolejny semestr. Niestety tak się nie stało, nauczyciele zaczęli strajkować i mamy w jadłodajni przymusowe douczanki. To też jest kolejny powód, dla którego niektóre ze starszych dzieci się pogubiły i nie przychodzą do jadłodajni – wolą po prostu zostać w domu, nic nie robić albo spędzać cały ten czas bawiąc się na ulicy. Wielu z naszych rodziców nie ma autorytetu wśród swoich dzieci i te robią po prostu co chcą, na co mają ochotę. Ale niestety, wymagając od innych (w tym przypadku od swoich dzieci) trzeba najpierw zacząć wymagać od siebie. Problem szkoły jak na razie nie został rozwiązany, więc my staramy się robić co możemy, aby nasze pociechy nie zanudziły się na śmierć.

Zapraszam wszystkich do śledzenia nas na facebooku [Comedor Santa Rita de Casia]. Właśnie przeszłam dzięki Monice (naszej założycielce facebooka – której oczywiście bardzo dziękujemy za pracę i włożone w to serce) szybki kurs obsługi Google Drive. Będzie można od dzisiaj nie tylko zobaczyć zdjęcia, ale także pooglądać sobie filmiki. Mam nadzieję, że będzie Wam się podobało.

Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie i prosimy módlcie się za nas, aby problem z nauczycielami został rozwiązany i dzieci wróciły do szkół.

Gabriela Filonowicz