Bp Pindel do uczestników EDK: bądźcie radykalni w zespoleniu z Drogą Krzyżową Jezusa Chrystusa

  • 13 kwietnia 2019, Robert Karp

Około 1200 osób z różnych parafii wyruszyło 12 kwietnia 2019 r. z Andrychowa na 11 przygotowanych w tym rejonie tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK). Najdłuższa trasa, do kościoła św. Józefa w Krakowie, liczyła ponad 80 km. Inne prowadziły m.in. przez beskidzkie szczyty i lasy do sanktuariów w Rychwałdzie, Kalwarii Zebrzydowskiej lub do Wadowic. To czwarty pod względem liczebności rejon w Polsce, który mógł się pochwalić tak dużą liczbą ludzi gotowych stawić czoła słabościom podczas nocnej, wyczerpującej wędrówki z krzyżem.

Bp Roman Pindel podczas Mszy św., którą sprawował w andrychowskim kościele św. Macieja, zachęcił pątnikow, by walczyli „o dotykalne, namacalne, przeżywane bycie z Jezusem, Zbawicielem, z Jego Męką”. W homilii ordynariusz, przywołując Jedyną Drogę Krzyżową Chrystusa sprzed 2 tys. lat, przybliżył istotę każdej Drogi Krzyżowej. Jak podkreślił, polega ona na złączeniu się z Jezusem, z Jego męką i śmiercią, „aby przywoływane wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat mogły mnie odmienić”. „Mnie żyjącego dzisiaj, słabego, upadającego, a przecież pragnącego lepszego życia. To może się dokonać najpierw w codzienności, a zakończy, kiedy będę odchodzić do Domu Ojca” – dodał biskup. Wskazał, jak bardzo pomocna w próbie złączenia losu Jezusa, Jego Męki, ale i zwycięskiego Zmartwychwstania z osobistym życiem wierzącego może być nocna wędrówka przez pola, lasy i góry.

„Jeżeli bowiem najbardziej regenerującym siły witalne i psychiczne jest pójście do zwyczajnego lasu, bycie w naturze i zmęczenie drogą w milczeniu, to o ile bardziej odmieni ku lepszemu pójście drogą z Jezusem, ze słowem, podprowadzającym do złączenia swojego losu z Męką i Śmiercią krzyżową. Z Tym, który przyjął krzyż i śmierć za grzechy świata” – zapewnił i przypomniał formułę EDK, według której podjęta droga ma prowadzić do osobistego, przemieniającego spotkania z Chrystusem.

Jednocześnie biskup przestrzegł przed koncentrowaniem się podczas pasyjnej modlitwy wyłącznie na szczegółach cierpienia, ran, bólu, udręki psychicznej, zmęczeniu i pokusach Jezusa sprzed 2 tys. lat. „Inaczej człowiek odejdzie z nabożeństwa skoncentrowany dalej na sobie, nie znajdujący związku swojego życia z Męką Chrystusa” – wyjaśnił i zaapelował, by nie zerwać więzi z Jezusem, która zdolna jest zmienić życie.

„Walczcie wręcz o dotykalne, namacalne, przeżywane bycie z Jezusem, Zbawicielem, z Jego Męką. Bo jak mówi prorok: ‘w Jego ranach jest nasze zdrowie’. Nikt nie uleczy drugiego pokazując swoje rany, czy podsuwając je drugiemu, aby ich dotknął. Tylko Ten, który przyjął dobrowolne cierpienie za mnie, za moje grzechy, On jeden uzdrawia, uleczy, ocali i zbawi, właśnie przez swoje rany, przez całą Mękę, przez śmierć na krzyżu. W tym jest najgłębszy sens tej naszej drogi: być blisko z Jezusem. W tym dążeniu mamy być ekstremalni, radykalni, jak najbliżej Jezusa, który pierwszy przeszedł taką ekstremalną drogę na śmierć” – zaapelował.

Proboszcz andrychowskiej parafii ks. Stanisław Czernik zauważył, że dla niektórych uczestników EDK udział w wędrówce z krzyżem jest formą ekspiacji, podczas gdy dla innych stanowi wyznanie wiary. W imieniu uczestników za obecność i modlitwę podziękowali biskupowi Dorota i Rafał Janosz, koordynatorzy rejonu EDK w Andrychowie.

Po liturgii uczestnicy EDK wyruszyli na 11 przygotowanych tras – do Wadowic, Kalwarii Zebrzydowskiej, Rychwałdu i po raz pierwszy do krakowskiego kościoła św. Józefa, w którym przed laty zainaugurowano EDK. Nocnej wędrówce towarzyszyła niesprzyjająca pogoda: deszcz przechodzący w śnieg i przenikliwe zimno.

Natalia Kołaczek i Dominika Nowak wyruszyły do Rychwałdu trasą „Św. Róży z Limy”. „33 kilometry przez las. Zobaczymy jak to będzie. Chciałyśmy spróbować to przeżyć. Lubimy wyzwania fizyczne, a jeżeli to jest połączone ze sferą duchową, to dla nas idealna sprawa” – przyznają uczestniczki EDK, a towarzyszący im Piotr podkreślił, że chciałby wrócić po pokonaniu trasy lepszy.

Andrychowianka Elżbieta zdecydowała się razem z dorosłymi dziećmi wyruszyć na trasę „Św. Franciszka” przez Leskowiec do Rychwałdu. „Idę, żeby się sprawdzić. Chcę pokonać swoje ograniczenia, zawierzyć, zaufać” – wyjaśniła, a jej syn Kuba, absolwent automatyki i robotyki, przyznał, że chce spędzić czas z sobą i Bogiem, na rozmyślaniach i medytacji. „Chcę zobaczyć, czy jest On Tym, kogo postrzegam jako przywódcę w moim życiu”.

Na terenie diecezji bielsko-żywieckiej – od Beskidu Śląskiego przez Beskid Żywiecki i Mały – powstały 54 trasy ekstremalne. W sumie ich uczestnicy mieli do przejścia ponad tysiąc kilometrów. W piątek wieczorem około tysiąca osób modliło się przed rozpoczęciem wędrówki w pallotyńskiej świątyni pod Szyndzielnią. Uczestnicy EDK wyszli też m.in. z Komorowic, Czechowic-Dziedzic, Jawiszowic, Kęt, Oświęcimia, Porąbki, Szczyrku, Trójwsi i Żywca.