Ks. Brząkalik: „Śp. Zbigniew Powada liczy na naszą modlitwę, a my jesteśmy mu to winni”

  • 23 czerwca 2020, Robert Karp

„Wyznawcy Chrystusa mogą w niezwykły sposób dopowiedzieć poprzez Eucharystię i modlitwę to, czego nie wyrazili za życia zmarłego” – przypomniał ks. Piotr Brząkalik, który wygłosił kazanie 23 czerwca 2020 r. nad trumną śp. ks. prałata Zbigniewa Powady podczas Mszy św. w bielskiej katedrze. Liturgia rozpoczęła dwudniowe uroczystości pogrzebowe zmarłego 19 czerwca w wieku 73 lat emerytowanego proboszcza katedralnej parafii, zasłużonego kapelana podbeskidzkiej „Solidarności”.

Mszy św. wieczornej przewodniczył proboszcz katedralnej parafii św. Mikołaja ks. Antoni Młoczek, następca zmarłego kapłana, który przez 33 lat kierował tą wspólnotą parafialną. W kazaniu proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Katowicach, felietonista katowickiego Radia eM ks. Piotr Brząkalik odwołał się m.in. do osobistych wspomnień, gdy w latach 1985-88 był w tutejszej parafii wikariuszem, a śp. Zbigniew dopiero zaczynał swą długoletnią posługę proboszczowską.

Duchowny zachęcił, by zamiast słowa „pogrzeb” spojrzeć na pożegnanie osoby zmarłej jak na odprowadzanie na miejsce wiecznego spoczynku. Poprosił jednocześnie, by czas modlitwy, refleksji i wspomnień był przepełniony takimi uczuciami, „jak przy tym prostym, najzwyklejszym geście odprowadzania: wdzięczności, szacunku, zaopiekowania się i nadziei na spotkanie znów”.

Przywołał zdanie św. Pawła z Listu do Rzymian: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana”. „To życie dla kogoś u śp. ks. Zbigniewa miało jedną charakterystyczną cechę: po pierwsze była to odwaga, taka wewnętrzna, nie na pokaz, nie sztandarowa. Ona się mieści w tych latach bycia kapelanem Solidarności, duszpasterzem ludzi pracy. Odważny ksiądz” – wspominał, porównując prostotę zmarłego kapłana do postawy Jana Chrzciciela.  „Taki krok do tyłu. Nigdy nie zabiegający o splendor, bez parcia na afisz, bez potrzeby uznania. Dystans do samego siebie” – dodał propagator trzeźwego stylu życia i przyznał, że osobiście doświadczył od ks. Powady wyrozumiałości. „Był bardzo wyrozumiały. Pewnie nie tylko do mnie” – zaznaczył.

Jak zaznaczył kaznodzieja, każda śmierć, także kapłańska, uświadamia, że człowiek nie ma pojęcia o godzinie własnego odejścia z tego świata. „A my zakochaliśmy się w życiu i rzadko kiedy biegniemy myślą ku niebu, ku wieczności” – zauważył i wskazał na kolejną cechę zmarłego proboszcza – umiłowanie Eucharystii.

Kapłan archidiecezji katowickiej przypomniał, że Jezus nazywa niebo mieszkaniem – „przestrzenią, w której czujemy się bezpieczni, u siebie, zadbani”. „Śp. Zbigniew czuje się właśnie tak: jest w mieszkaniu, w miejscu bezpiecznym, osobistym” – wskazał i zapewnił, że w przypadku, gdy mamy poczucie, iż czegoś nie powiedzieliśmy lub nie zrobiliśmy w stosunku do kogoś, kto niespodziewanie odchodzi, z pomocą przychodzi nam modlitwa.

„My, jako wierzący w Jezusa zmartwychwstałego, mamy pewien niezwykły sposób, by dopowiedzieć to, czego nie powiedzieliśmy za życia, by uzupełnić to, czego nie zrobiliśmy za życia, podziękować, docenić, uhonorować, jeśli tego dostatecznie nie zrobiliśmy. Zadbać o to bezpieczeństwo w tym niebieskim mieszkaniu z nadzieją na spotkanie znów. To nic innego jak Eucharystia, jak modlitwa” – wytłumaczył. „Śp. Zbigniew na to liczy, a my jesteśmy mu to winni” – poprosił ks. Brząkalik.

W Eucharystii udział wzięło kilkudziesięciu kapłanów, parafianie i najbliższa rodzina zmarłego księdza. Obecne były delegacje z pocztami sztandarowymi.

Po liturgii wierni odmówili przy trumnie Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Mszy św. pogrzebowej, po której nastąpi odprowadzenie ciała na cmentarz parafialny, przewodniczyć będzie 24 czerwca bp Roman Pindel.