Pogrzeb śp. ks. Marka Kuliga – kapłana, o którego Bóg się zatroszczył

  • 13 lutego 2020, Robert Karp

„Wierzę, że Pan Bóg uczynił coś najlepszego dla ks. Marka” – powiedział kaznodzieja ks. Roman Berke podczas Mszy pogrzebowej 53-letniego kapłana w kościele św. Jakuba w Simoradzu. Liturgii przewodniczył 13 lutego 2020 r. biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger, otoczony przy ołtarzu przez licznych księży. Mała simoradzka świątynia nie mogła pomieścić wszystkich uczestników modlitwy – parafian i gości z całej diecezji, którzy mieli okazję spotkać ks. Marka Kuliga lub modlić się w ciągu ostatnich miesięcy o jego uzdrowienie.

W kazaniu ks. Berke przywołał słowa swego długoletniego kolegi i przyjaciela, który w czasie walki z chorobą powtarzał, że „Bóg wie, co robi”. „W tych słowach było tyle ufności wobec Pana Boga. Znałem go od 35 lat. Jeszcze jako młodzi ludzie chodziliśmy na oazę. Nasze spotkania zawsze kończyły się czytaniem słowa Bożego, modlitwą” – zaznaczył koordynator Odnowy w Duchu Świętym diecezji bielsko-żywieckiej, przywołując najbardziej charakterystyczne cechy śp. ks. Marka Kuliga.

„Był niezwykłym człowiekiem. Każdy, kto poznał go bliżej, był ujęty jego pokorą, uśmiechem, jego inteligencją i wysublimowanym żartem. Potrafił sobie zjednywać ludzi. Miał w sobie tyle ciepła i pokory” – zauważył, przypominając, że przez ostatnie 16 lat swego życia zmagał się z chorobą. „Nie wszyscy o niej wiedzieli. On nigdy się nie skarżył” – podkreślił administrator parafii w Górkach Wielkich i zwrócił uwagę, że ostatnie dwa miesiące, kiedy stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień, ks. Marek przyjmował ból i upokorzenie z wdzięcznością – wobec Boga i ludzi, którzy otoczyli go opieką.

„A Bóg zatroszczył się o ks. Marka. Ponieważ Mu ufał, posłał aniołów, którzy zadbali o niego, by nie był sam, by mu pomogli odejść z tego świata” – wyjaśnił duchowny i zachęcił do dziękowania za dar życia ks. Marka. „W nim była autentyczna wiara i zaufanie” – stwierdził i wskazał, że taką postawę zmarły zawdzięczał swej obecnej na pogrzebie mamie, Marii.

Przypomniał, że jedyną troską ks. Marka w ostatnich miesiącach życia było to, żeby ktoś zatroszczył się po jego śmierci o mamę. „I o to też Pan Bóg się zatroszczył, bo On wysłuchuje tych, którzy Mu ufają” – dodał.

Nad trumną słowa podziękowania i pożegnania wypowiedział na koniec dziekan dekanatu skoczowskiego ks. Ignacy Czader. W imieniu zmarłego kapłana wyliczał rzeczy, za które ks. Marek był wdzięczny: za dar życia, powołania do życia wiecznego, za powołanie w kapłaństwie, w którym przeżył 27 lat.

„Przez ten czas hojnie szafował łaską Bożą w sakramentach, głosił słowo, katechizował swoim życiem, łącznie z tą katechezą o sensie choroby i cierpienia, którą głosił przez 16 lat, od czasu, kiedy poważnie zachorował, a szczególnie w tych ostatnich miesiącach aż do chwili, gdy przyszła śmierć, by go wyzwolić z coraz większego cierpienia” – podsumował.

„Dziś za to wszystko, także za śmierć – wyzwolicielkę od fizycznego cierpienia, siostrę śmierć – ks. Marek dziękuje Bogu, a my razem z nim, z matką Marią, bratem Tadeuszem, najbliższymi i przyjaciółmi i tą od niespełna 4 lat rodziną parafialną z Simoradza” – podkreślił, zwracając się w osobistych słowach pocieszenia do pogrążonej w żałobie mamie kapłana.

Po Mszy św. uczestnicy pogrzebu towarzyszyli zmarłemu kapłanowi w ostatniej drodze na przykościelny cmentarz w Simoradzu.

Śp. ks. Marek Kulig urodził się 5 grudnia 1966 r. w Trzeboszowicach. Pochodził z parafii św. Franciszka z Asyżu w Bielsku-Białej Wapienicy. Po przyjęciu święceń kapłańskich w bielskiej katedrze w 1993 r. pracował m.in. w parafiach: św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach-Osiedlu, śś. Ap. Piotra i Pawła w Skoczowie i Narodzenia NMP w Kończycach Małych. W sierpniu 2016 r. został administratorem parafii św. Jakuba w Simoradzu. Regularnie sprawował tzw. Msze św. trydenckie, w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Zmarł 8 lutego br.

fot. ks. Piotr Bączek