Siłą twórczą jest miłość: uroczystości 77. rocznicy śmierci św. Maksymiliana

  • 15 sierpnia 2018, Mateusz Kierczak

„Jeśli Jezus nauczył nas miłości oddając życie, to jego uczeń musi wejść na tę drogę. My także – pisze św. Jan – winniśmy oddać życie za braci. Ale wtedy, kiedy to poznanie Chrystusa przestaje być czysto teoretyczne, a staje się istotą codzienności” – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, który przewodniczył uroczystej Mszy św. w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz w Oświęcimiu, w 77. rocznicę śmierci św. Maksymiliana Kolbego. Hierarcha podkreślił, że w ten właśnie sposób odkrywa się niezwykła przestrzeń bycia chrześcijaninem. „Św. Jan pisał, że przechodzimy od śmierci do życia, bo miłujemy braci. Z tego wynikają konsekwencje: ci, którzy odrzucają chrześcijaństwo, trwają w śmierci, bo nie miłują. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest już zabójcą” – wyjaśnił.


W homilii abp Jędraszewski przypomniał moment, w którym o. Kolbe zgłosił się na śmierć głodową za nieznanego mu współwięźnia. „Ucieczka więźnia, apelowy plac, długie godziny czekania i wreszcie wyrok – dziesięciu więźniów z bloku 14 skazanych na głodową śmierć. Wtedy pośród ogromnej ciszy i przerażenia płacz jednego ze współwięźniów. Ma żonę, ma dzieci, chce żyć. Ale przecież za tym płaczem kryło się jeszcze jedno. Jest Polska, dla której trzeba narażać się, przelewać krew i walczyć” – zaznaczył, przypominając, że uwięziony w Poroninie Franciszek Gajowniczek, w czasie, gdy szykował się do wędrówki przez Tatry na Węgry, by dołączyć tam do polskiej armii na zachodzie, chciał żyć dla najświętszych wartości. „Według Fritscha, miał zdychać tutaj jak pies, a tymczasem w tym momencie okazuje się, że pozostał człowiekiem, bo pamiętał o żonie i o dzieciach. Tego, co najświętsze i najbardziej głębokie w jego sercu nie pozwolił sobie wydrzeć. Stąd jego głośny szloch” – tłumaczył.


Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że już samo wystąpienie z szeregu bez rozkazu oznaczało wyrok śmierci. Więzień był tylko numerem, odarty z imienia i nazwiska, ze swojej tożsamości. „Nie wolno mu było myśleć, nie wolno mu było podejmować własnych decyzji. Miał wykonywać rozkazy. A on występuje i prosi o to, aby mógł swoje życie ofiarować za tego współwięźnia, szlochającego i ciągle myślącego o swoich najbliższych” – dodał arcybiskup. „To najwyższy przejaw solidarności ze współwięźniem, który nie zapominał swoich drogich bliskich, a on, Maksymilian, chciał w tej jego pamięci go utwierdzać i wspomagać” – wyjaśnił, dodając, że niezwykłe było jego późniejsze umieranie. Przez 17 dni wchodził w tajemnicę męki Chrystusa i przechodzenia ze śmierci do życia wiecznego. 14 sierpnia 1941 r., w przeddzień święta Wniebowzięcia NMP, został dobity. Więzień, który wynosił jego martwe ciało do krematorium, relacjonował, że było ono czyste i promieniowało. „W ten sposób spełniło się jego poznanie Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego. A Kościół wyniósł go do chwały ołtarzy, wskazując, co znaczy poznać Chrystusa, przejść ze śmierci do życia, znosić nienawiść tego świata. Co znaczy ostatecznie, że Chrystus – i tylko On – ma słowa życia wiecznego” – podkreślił.


„Ten czas obozowy był dla o. Maksymiliana i zapewne dla wielu innych więźniów czasem szczególnej refleksji nad swoim losem, nad przeznaczeniem, nad najbardziej głębokim sensem ludzkim cierpień. Z tej to refleksji wydobywa się stwierdzenie, którym o. Maksymilian podzielił się ze współwięźniem Józefem Stemlerem kilka tygodni przed śmiercią: ‘Nienawiść nie jest siłą twórczą, siłą twórczą jest miłość’. Miał na pewno na względzie, w jaki sposób trzeba tutaj odpowiadać na tak przerażające zło, doświadczane niemal każdej godziny” – konkludował arcybiskup Jędraszewski.
Podczas obchodów rocznicowych o. Piotr Cuber OFMConv z Centrum św. Maksymiliana w Harmężach odczytał dekret prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha, ogłaszający św. Maksymiliana patronem ziemi oświęcimskiej.


Bp Roman Pindel, który powitał zgromadzonych na początku Mszy św. podkreślił, że ogłoszenie o. Maksymiliana Kolbego patronem ziemi oświęcimskiej, to historyczne wydarzenie, które stało się za sprawą wielu wierzących, zgłaszających się zarówno indywidualnie, jak i zrzeszonych w różnych organizacjach. „Ich pragnienie podjęły władze samorządów powiatu oświęcimskiego, zarówno z archidiecezji krakowskiej, jak i diecezji bielsko-żywieckiej” – wyjaśnił.
Starosta oświęcimski, Zbigniew Starzec, podziękował za aprobatę papieża Franciszka oraz pomoc, jaką otrzymał od arcybiskupa Marka Jędraszewskiego i biskupa Romana Pindla, podkreślając, że patronat św. Maksymiliana jest wielkim zobowiązaniem władz samorządowych oraz wszystkich mieszkańców, do właściwych postaw patriotycznych, moralnych i umiłowania bliźniego.


W tegorocznych uroczystościach rocznicowych udział wzięły setki wiernych z diecezji bielsko-żywieckiej, a także czciciele św. Maksymiliana z innych części Polski oraz zagranicy. Obecni byli więźniowie hitlerowskiego obozu, reprezentanci Rycerstwa Niepokalanej, honorowi krwiodawcy, działacze ruchów trzeźwościowych, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządów lokalnych, siostry zakonne i klerycy. Przybyła także wicepremier RP Beata Szydło oraz goście honorowi z rodziny św. Maksymiliana Kolbego – Joanna i Marek Woźniakowie.


Obchody zainaugurowało nabożeństwo “Transitus św. Maksymiliana” w Centrum św. Maksymiliana w podoświęcimskich Harmężach, Poprowadził je franciszkanin, biskup Stanisław Dowlaszewicz. Wierni wysłuchali opisu męczeńskiej śmierci zakonnika, powstałego na podstawie dokumentów, zeznań i świadectw. Odczytany został jedyny list, który Maksymilian Maria Kolbe wysłał z obozu do matki. Równocześnie w parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu odbyło się poranne nabożeństwo do św. Maksymiliana. Następnie wierni i duchowni obu grup przybyli w dwóch pieszych pielgrzymkach na teren Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau. W marszu ulicami Oświęcimia wraz z pielgrzymami szedł bp Roman Pindel i abp Ludwig Schick. Wszyscy połączyli się przy wejściu do Muzeum Auschwitz i przeszli wspólnie przez bramę z napisem „Arbeit macht frei”. Pod Ścianą Straceń, gdzie Niemcy rozstrzelali tysiące więźniów złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze. Kwiaty i znicze pojawiły się też pod tablicą pamiątkową na placu apelowym – miejscu, gdzie 77 lat temu o. Kolbe zgłosił gotowość pójścia na śmierć za innego więźnia. Delegacje nawiedziły także celę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana. Hołd pomordowanym ofiarom, na czele z przedstawicielami rodziny św. Maksymiliana złożyli biskupi, przedstawiciele rządu i parlamentu, władz wojewódzkich, reprezentanci powiatu oświęcimskiego i władz miejskich, ojcowie franciszkanie i Misjonarki Ojca Kolbego.


Przy polowym ołtarzu obok bloku 11 wspólnie z metropolitą krakowskim abp. Markiem Jędraszewskim modlili się: ordynariusz bielsko-żywiecki – bp Roman Pindel, bp Ludwig Schick z Bambergu, bp Stanisław Dowlaszewicz z Santa Cruz w Boliwii, Tadeusz Rakoczy – bielsko-żywiecki biskup senior, Kazimierz Górny – rzeszowski biskup senior i pierwszy proboszcz parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu, ojcowie franciszkanie konwentualni oraz kapłani z archidiecezji krakowskiej i diecezji bielsko-żywieckiej. Na zakończenie odśpiewany został hymn Te Deum Laudsmus, jako dziękczynienie za dar Eucharystii w miejscu męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana, za ogłoszenie świętego patronem ziemi oświęcimskiej, a także, w sposób szczególny w tym roku, za dar wolnej Polski w 100-lecie odzyskania niepodległości. Arcybiskup Marek Jędraszewski poświęcił obraz z wizerunkiem św. Maksymiliana. Wierni mogli uczcić relikwie św. Maksymiliana oraz pomodlić się w celi śmierci.


Stolica apostolska wydała dekret, ustanawiający Świętego Maksymiliana Marię Kolbego patronem ziemi oświęcimskiej. Dekret, kierowany na ręce ks. biskupa diecezji bielsko-żywieckiej, podpisał Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kardynał Robert Sarah.
Procedurę kościelną ustanowienia św. Maksymiliana Kolbego patronem ziemi oświęcimskiej rozpoczął biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, do którego z prośbą w tej sprawie wystąpił starosta oświęcimski Zbigniew Starzec, realizując w ten sposób uchwałę Rady Powiatu podjętą 29 listopada 2017 r.
Wszystko rozpoczęło się od wniosku do władz powiatu wystosowanego przez o. dr. Piotra Cubera OFMConv, gwardiana Klasztoru Niepokalanego Poczęcia NMP w Harmężach, przy którym działa Centrum Świętego Maksymiliana. Wniosek, poparty przez dziekana oświęcimskiego ks. Józefa Niedźwiedzkiego, był prośbą o wystąpienie do ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, biskupa Romana Pindla, w sprawie ustanowienia Świętego Maksymiliana Kolbego patronem Ziemi Oświęcimskiej. Ideę poparli inni księża dziekani z dekanatów na terenie archidiecezji krakowskiej i diecezji bielsko-żywieckiej, organizacje pozarządowe, instytucje i inne placówki, które noszą imię św. Maksymiliana. Rada Powiatu w Oświęcimiu, uznając zasadność wniosku, upoważniła starostę oświęcimskiego do wystąpienia w tej sprawie do ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej.


Maksymilian Kolbe został przewieziony do Oświęcimia 28 maja 1941 roku i osadzony w KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 16670. Podczas apelu na obozowym placu, wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku. Św. Maksymilian wystąpił z szeregu i zwrócił się po niemiecku do lagerfuehrera Karla Fritzscha z prośbą, aby mógł zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia, Franciszka Gajowniczka, który błagał o litość tłumacząc, że ma rodzinę. Za nieregulaminową postawę kapłan mógł zostać od razu zastrzelony lub dołączony do skazańców. Jednak Niemcy zgodzili się na prośbę zakonnika.
Historycy na podstawie relacji świadków nie ustalili dokładnej daty dziennej tego zdarzenia, ale jedną z najczęściej przez nich wymienianych jest 29 lipca 1941 r. Wtedy właśnie wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku.


Ojciec Kolbe przez ostatnie dni swego życia konał w celi nr 18 w podziemiach Bloku 11, gdzie został przeniesiony z grupą innych więźniów wyznaczonych na śmierć.
We wspomnieniach więźniów utrwaliło się, że skazani na śmierć głodową początkowo śpiewali i modlili się. Po kilku dniach dobywające się z celi głosy cichły.
Niemcy sukcesywnie wynosili ciała kolejnych zmarłych osób. O. Kolbe zmarł jako ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego. Jak wspominał tłumacz w bloku śmierci, który przeżył obóz, Brunon Borgowiec: „Ojciec Kolbe siedział na posadzce oparty o ścianę i miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”.
Papież Paweł VI 17 października 1971 ogłosił ojca Maksymiliana Kolbego błogosławionym. Papież Jan Paweł II 10 października 1982 zaliczył ojca Maksymiliana do grona świętych męczenników Kościoła katolickiego.
Kamilla Frysztacka