Słotwina pożegnała swego pierwszego proboszcza

  • 21 października 2020, Robert Karp

„Żył pośród nas człowiek, który zapisał się na kartach naszej historii w sposób szczególny”. „Dziękujemy ci za to, kim byłeś i jakim byłeś”. „Dziękujemy ci przede wszystkim za dar kapłańskiej modlitwy”. „To Ty pokazywałeś nam, jak być dobrym ministrantem”. Takie m.in. słowa wypowiadali 21 października 2020 r. parafianie, samorządowcy ze Słotwiny i gminy Lipowa, lektorzy i przedstawiciele organizacji religijnych podczas uroczystości pogrzebowych ks. Mieczysława Grabowskiego. Niezwykle lubiany przez wiernych pierwszy proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Słotwinie, który pracował tu od 2005 r., zmarł nagle 17 października podczas sprawowania nabożeństwa różańcowego, po rozdaniu komunii wiernym. Przeżył 58 lat.

W kościele słotwińskim śp. ks. Mieczysława żegnali parafianie i najbliższa rodzina – mama, siostry i brat. Przy trumnie kapłana, na której umieszczono kielich, stułę i mszał, modlono się przez cały dzień. W związku z obostrzeniami sanitarnymi w kościele jednorazowo mogło uczestniczyć w nabożeństwie 40 osób. Od rana na Msze św. i modlitwy różańcowe przybywały kolejne grupy parafian. Około dwudziestu kapłanów celebrowało Eucharystię bez udziału wiernych pod przewodnictwem ks. Jana Kudłacika.

Podczas przemówień i pożegnań pełni wzruszenia przedstawiciele władz lokalnych, grup parafialnych i społecznych wyrażali wdzięczność i przepraszali za wyrządzone przykrości. „Byłeś dobrym pasterzem, bo oddałbyś życie za swe owce i w pewnym sensie oddałeś je, służąc nam bez wytchnienia aż do śmierci” – mówił Jan Byrdy, działacz miejscowego oddziału Akcji Katolickiej, przywołując scenę niezwykłej śmierci kapłana przy ołtarzu. Poprosił mamę kapłana, by ofiarowała swój ból po stracie syna także w intencji parafian. „Niech w życiu i śmierci ks. Grabowskiego Bóg będzie uwielbiony” – modlił się.

Odczytano list od siostry rodaczki – klaryski Ancilli Marii, która pracuje we Francji. „Jestem głęboko poruszona wiadomością o śmierci Ks. Mieczysława. To kapłan według Serca Bożego, oddany parafii, swoim parafianom, jego śmierć podczas nabożeństwa jest tego potwierdzeniem” – zaznaczyła zakonnica, zapewniając o modlitwie całej wspólnoty za duszę zmarłego.

Dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Słotwinie Danuta Knapek przypomniała, że śmierć kapłana była zaskoczeniem i napełniła wszystkich smutkiem. „Był wspaniałym, skromnym człowiekiem i autorytetem” – podkreśliła. Słowa pożegnania wypowiedzieli też inni – samorządowcy, gospodynie wiejskie, przedstawicielka KSM, lektor czy strażak słotwińskiej OSP.

Liturgii żałobnej przewodniczył bp Piotr Greger. Wspólnie z hierarchą modlili się m.in. dziekan radziechowski ks. Piotr Pokojnikow, ks. Sławomir Pietraszko oraz ks. Włodzimierz Caputa – rodak, który wygłosił kazanie.

Jak podkreślił kaznodzieja, sposób odejścia ks. Mieczysława był zaskoczeniem dla kapłanów i wiernych. Zauważył, że w życiu proboszcza spełniły się słowa starotestamentowego psalmisty: „Rozbiorą moje mieszkanie i przeniosą ode mnie jak namiot pasterski. Jak tkacz zwinąłem me życie, a Pan jego nić przeciął. Od świtu do nocy kres mi położysz”.

Zaznaczył, że śp. Mieczysław Grabowski zmarł pięknie, na służbie, jednak nadal pozostają pytania o sens tak wczesnej, niespodziewanej śmierci. „Ks. proboszcz Mieczysław głosi nam dziś rekolekcje. Powtarza za Pawłem: nikt z nas nie żyje dla siebie. Jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana. Dziękujemy za wiarę ks. Mieczysława, za to, że nie zachował jej dla siebie” – dodał, wspominając pracowitość, pokorę zmarłego i jego serdeczność.

Czuwanie przy trumnie trwało do godzin wieczornych. Zakończył je Apel Jasnogórski.

Pogrzeb ks. Mieczysława odbędzie się 22 października w rodzinnej parafii św. Jakuba Apostoła w Raciechowicach. Mszy św. z udziałem najbliższej rodziny będzie przewodniczył bp Piotr Greger.

Śp. ks. Mieczysław Grabowski urodził się 5 lipca 1962 r. w Wiśniowej. W 1987 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako wikariusz i katecheta w Kaniowie, Rajczy, Cieszynie, Bestwinie, Lipowej. Od 2006 r. był proboszczem nowo utworzonej parafii w Słotwinie. Służył jako kapłan przez 33 lata – najpierw przez 5 lat jako prezbiter archidiecezji krakowskiej, a od 1992 r. jako kapłan diecezji bielsko-żywieckiej.