Bp Greger: Bóg nie zostawia człowieka samego w chorobie
O tym, że Bóg nie zostawia człowieka samego w chorobie, lecz współcierpi z nim i nadaje jego doświadczeniu sens w świetle krzyża i zmartwychwstania Chrystusa, przypomniał bp Piotr Greger podczas Mszy św. w budynku Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II.
W 34. Światowy Dzień Chorego, 11 lutego 2026 r., biskup przewodniczył Mszy św. Odwiedził także chorych w Hospicjum im. św. Jana Pawła II oraz pacjentów szpitala przy ul. Wyspiańskiego – na oddziałach onkologicznych i kardiologii. Przy ul. Emilii Plater spotkał się z pacjentami oddziału paliatywnego i zakładu opiekuńczo-leczniczego. Obecne były władze szpitala: dyrektor BCO-SM Krzysztof Bestwina oraz z-ca dyrektora ds. pielęgniarstwa i zarządzania jakością Barbara Frymorgen.

W homilii biskup nawiązał do Ewangelii według św. Marka (Mk 7, 14–23), w której Jezus wyjaśnia, że prawdziwa nieczystość nie pochodzi z zewnątrz, lecz rodzi się w ludzkim sercu. – Problematyką drobiazgowych przepisów rytualnych Pan Jezus chciał się podzielić nie tylko z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, ale także z szeroką rzeszą słuchaczy. Dlatego wzywa tłumy i mówi w przypowieści o prawdziwej nieczystości – przypomniał.
Jak zaznaczył, tej przypowieści nie można traktować dosłownie. – Jej treść dotyka natury człowieka, który ma podwójne wnętrze. Jedno – cielesne, symbolizowane przez żołądek – nie decyduje o moralnym kształcie życia. Drugie – serce – jest miejscem, gdzie zapadają decyzje i gdzie rodzi się zarówno dobro, jak i zło – wyjaśnił.

Przywołując ewangeliczne wyliczenie: złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, zazdrość, obelgi, pycha i głupota, bp Greger podkreślił, że grzech zawsze ma swoje korzenie w sercu człowieka. – Nie rodzi się poza nami. Jest konsekwencją decyzji, przyzwolenia na lekceważenie norm i marginalizowanie Bożego prawa – mówił.
Jednocześnie zaznaczył, że serce nie jest jedynie siedliskiem zła. – Ewangelista Marek ogranicza się do wyliczenia tego, co złe, aby wyraźniej pokazać źródło ludzkiej słabości. Ale serce jest także miejscem dobra, wrażliwości i miłości. Dlatego jednym z najważniejszych zadań chrześcijanina jest formacja sumienia i kształtowanie serca – podkreślił.

Hierarcha wskazał, że właśnie ta wrażliwość serca pozwala dostrzec ludzi chorych i cierpiących. Światowy Dzień Chorego jest szczególną okazją, by pochylić się nad tajemnicą cierpienia oraz nad tymi, którzy je przeżywają. – Zdrowie jest jedną z najbardziej istotnych wartości. Choroba przychodzi nie w porę, burzy plany, zmienia życie, czasem na długie miesiące i lata. Bywa doświadczeniem bardzo trudnym, zwłaszcza gdy uzależnia nas od pomocy innych – zauważył.
Biskup mówił o duchowości cierpienia, która pozostaje tajemnicą do końca niezgłębioną. – Bóg nie jest wobec niej obojętny. Nie towarzyszy człowiekowi jako zewnętrzny obserwator, ale jako Ten, który współcierpi. Odpowiedzią Boga na ból człowieka jest miłość objawiona w krzyżu Jezusa Chrystusa – akcentował.

Dzięki tajemnicy wcielenia, męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa ludzkie cierpienie zostało odkupione. – Dlatego Kościół uważa za swój obowiązek głoszenie chorym nadziei chrześcijańskiej – obecnej, choć często ukrytej i trudnej do przyjęcia – mówił.
Bp Greger przypomniał, że to św. Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Chorego i wyznaczył jego datę na 11 lutego, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. – Sanktuarium w Lourdes jest miejscem, gdzie kolejne pokolenia chrześcijan z wiarą proszą o uzdrowienie oraz o siłę do chrześcijańskiego przeżywania bólu i choroby – zauważył.
Podkreślił macierzyńską obecność Maryi przy łóżku każdego chorego, szczególnie tych, którzy czują się samotni i opuszczeni. Wyraził także wdzięczność wobec wszystkich, którzy na terenie diecezji opiekują się chorymi: personelowi szpitali, sanatoriów, domów opieki i hospicjów, wolontariuszom oraz rodzinom. Słowa podziękowania skierował również do kapelanów szpitalnych i duszpasterzy odwiedzających chorych w domach.

– Mówię to z głębi serca, w poczuciu ogromnej wdzięczności, bo sam doświadczyłem krótkiego pobytu w szpitalu i spotkałem się z kompetencją, szacunkiem oraz taktem ludzi tam pracujących – wyznał biskup.
Na zakończenie zachęcił do modlitwy, aby nigdzie nie zabrakło rąk gotowych do niesienia pomocy cierpiącym. – Miarą naszego humanizmu i ewangelicznej dojrzałości jest sposób, w jaki traktujemy chorych. Niech nie cierpienie ma ostatnie słowo, ale miłość – zaapelował.
Liturgia zgromadziła pacjentów, ich bliskich, personel medyczny oraz wolontariuszy.
W bielskim szpitalu przy ul. Wyspiańskiego, od czasu poświęcenia diecezji Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, wielu pacjentów i pracowników decyduje się poświęcić Najświętszemu Sercu Jezusa. Biskup wpisał się do pamiątkowej księgi. Widnieją w niej także wpisy tych, którzy oddali się Sercu Jezusa.













