Ks. Studenski: jarzmo Jezusa jest znakiem, że Chrystus idzie z nami

  • 3 lipca 2026, Robert Karp

„Wziąć na siebie jarzmo Jezusa to nie dźwigać kolejny ciężar, ale iść razem z Nim” – podkreśla ks. Marek Studenski w rozważaniu na 14. Niedzielę zwykłą, 5 lipca 2026 r. Nawiązuje do ewangelicznych słów: „Weźcie moje jarzmo na siebie” i zachęca, by odkryć, że Chrystus nie pozostawia człowieka samego z jego cierpieniem, lecz bierze je na siebie i prowadzi ku prawdziwemu pokojowi serca.

Duchowny wyjaśnia, że jarzmo używane w rolnictwie łączyło dwa woły, które wspólnie ciągnęły pług. – W jednym miejscu tego jarzma jestem ja, a w drugim idzie Jezus. On nie dokłada nam nowych ciężarów, ale niesie je razem z nami – tłumaczy.

Punktem wyjścia do refleksji stała się legenda o św. Izydorze Oraczu, patronie rolników. Według przekazu, gdy spóźniał się do pracy, wybierając wcześniej udział we Mszy św., anioł miał pomagać mu orać pole. – W każdej legendzie jest ziarno prawdy. Bóg nigdy nie zostawia człowieka, który Mu zaufa – zauważa kaznodzieja.

Ks. Studenski zwraca uwagę na greckie słowo anapausis, użyte w Ewangelii św. Mateusza. Jak wyjaśnia, oznacza ono nie tylko ukojenie, ale także umocnienie, odświeżenie, odpoczynek w Bogu i głęboki pokój serca. – To właśnie za takim pokojem tęskni każdy człowiek – podkreśla.

Ilustracją tej prawdy jest historia francuskiego boksera Tima Guénarda. Doświadczony w dzieciństwie przemocą i odrzuceniem, przez lata żył na ulicy i planował zemstę na swoim ojcu. Spotkanie z ludźmi, którzy doprowadzili go do Chrystusa, całkowicie odmieniło jego życie. Zamiast zemsty wybrał przebaczenie, a później doprowadził również swojego ojca do nawrócenia. – Kiedy zaczął iść z Jezusem w jednym jarzmie, odnalazł prawdziwe ukojenie – zaznacza ks. Studenski.

Kapłan nawiązuje również do współczesnej dyskusji o zdrowiu psychicznym. Przypomina, że terapia psychologiczna i pomoc psychiatryczna są często konieczne, jednak nie wyczerpują wszystkich potrzeb człowieka. – Człowiek ma nie tylko psychikę i ciało, ale również ducha. Tego wymiaru nie można pominąć – mówi.

Przykładem troski o całego człowieka był św. Giuseppe Moscati – włoski lekarz i profesor medycyny. Nie ograniczał się do leczenia ciała, ale zachęcał swoich pacjentów do spowiedzi, modlitwy i życia sakramentalnego. Pomagał także ubogim, często anonimowo pozostawiając im pieniądze na leczenie. – W chorym widział nie tylko ciało, ale również cierpiącą duszę – tłumaczy ks. Studenski.

Na zakończenie kaznodzieja zachęca wiernych, by zaufali Jezusowi, który sam przedstawia się w Ewangelii jako „cichy i pokorny sercem”. – Takiemu Bogu można pozwolić nałożyć na siebie Jego jarzmo. W nim człowiek odnajduje bezpieczeństwo, pokój i siłę do niesienia codziennych doświadczeń – podsumowuje.