Ks. Studenski: Jezus nie leczy objawów, ale serce

  • 13 lutego 2026, Robert Karp

Od sugestywnego obrazu z gabinetu lekarskiego rozpoczyna swoją medytację na 6. Niedzielę zwykłą (15 lutego 2026 r.) ks. Marek Studenski. Punktem wyjścia jest fikcyjna sytuacja: lekarz przepisuje lek na zbicie wysokiej gorączki, ale nie interesuje się jej przyczyną. Taka postawa – jak podkreśla kaznodzieja – byłaby zaprzeczeniem prawdziwej medycyny.

– W sprawach zdrowia fizycznego szukamy źródła choroby. W życiu duchowym często zatrzymujemy się na objawach – mówi ks. Studenski. – Tymczasem Jezus sięga głębiej. Dociera do serca człowieka.

Komentując słowa Chrystusa o gniewie, pożądliwym spojrzeniu czy radykalnych wezwaniach do odcięcia tego, co prowadzi do grzechu, kapłan zaznacza, że nie chodzi o zaostrzenie prawa, lecz o wskazanie na źródło zła. Z serca wypływają decyzje, czyny i postawy. Moralizowanie i kontrolowanie zewnętrznych zachowań nie przynosi trwałej przemiany, jeśli nie nastąpi uzdrowienie wnętrza.

W medytacji pojawia się także historia Raynalda, opisana w książce „Trzej Edwardowie” Thomasa Costaina. Uwięziony w zamku, z otwartymi drzwiami i pełnym komfortem, nie mógł wyjść na wolność, ponieważ był zniewolony własną słabością. – Przeszkoda nie była na zewnątrz, lecz w nim samym – zauważa ks. Studenski, wskazując, że podobnie bywa z człowiekiem duchowo zniewolonym.

Kapłan przywołuje również świadectwo dziennikarza Karola Gnata, który po latach wewnętrznej pustki doświadczył przełomu dzięki spowiedzi i decyzji o radykalnej zmianie stylu życia. Rezygnacja z uzależnienia od mediów społecznościowych otworzyła przestrzeń na modlitwę i relację z Bogiem. To – jak podkreśla kaznodzieja – przykład realnej przemiany serca.

W rozważaniu pojawia się także refleksja bł. Stefana Wyszyńskiego o trosce o „wnętrze” człowieka, porównanej do kontroli wielkich pieców hutniczych. Tak jak dba się o ich stan techniczny, tak człowiek powinien zaglądać w głąb własnej duszy i pytać, co się w niej „warzy”.