Ks. Studenski o „megafonie Boga”

  • 5 grudnia 2025, Robert Karp

W medytacji na II Niedzielę Adwentu, 7 grudnia 2025 r., ks. Marek Studenski porównał orędzie św. Jana Chrzciciela do „potężnego budzika”, który ma obudzić ludzkie sumienia z duchowego uśpienia. Punktem wyjścia była anegdota o studentce, która – przyzwyczajona do ignorowania alarmów – zaspała na najważniejszy egzamin w swoim życiu. „Nauczyła się nie słuchać budzika. Tak samo można nauczyć się nie słuchać głosu Boga” – podkreślił duchowny.

Nawiązując do surowych słów Jana Chrzciciela: „Plemię żmijowe, kto was pouczył, jak uciec przed nadchodzącym ogniem?”, ksiądz przypomniał, że w Palestynie czasów Jezusa żyły wyjątkowo jadowite żmije, które uciekały przed ogniem, ale nie traciły jadu. „Chodzi o to, by Boży ogień nie tylko nas poruszył, ale przemienił serce” – wyjaśnił.

Kapłan szeroko mówił o zjawisku „uśpienia sumień”. Jako przykład podał manipulację językową w III Rzeszy, gdzie eufemizmy – takie jak „specjalne traktowanie” czy „ostateczne rozwiązanie” – pozwoliły przygotować ludzi do zbrodni na masową skalę. „Dziś również niektórzy chcą bronić człowieka, usuwając ze słownika słowa grzech i wina. To droga do uśpienia ducha” – przestrzegł.

Ks. Studenski porównał działanie Bożego ognia do naturalnych, niewielkich pożarów lasu, które dawniej oczyszczały ściółkę i chroniły przed katastrofami na wielką skalę. „Taki ból, który Bóg dopuszcza, może być ratunkiem. To sygnał ostrzegawczy” – mówił.

W medytacji znalazły się także świadectwa dotyczące utraty wrażliwości moralnej: historia lekarza z postsowieckiej Gruzji, który odmówił pomocy rannemu, nie wiedząc, że chodzi o jego własnego syna, a także osobiste doświadczenia Pawła Pewnego – producenta serialu „Włatca móch”, który po dramatycznym uzależnieniu i pobycie w szpitalu psychiatrycznym odnalazł wiarę i stworzył wartościowy serial animowany „Nie z tej ziemi”. „Bóg potrafi uczynić coś dobrego nawet z największego życiowego pożaru” – dodał ks. Marek.

Kaznodzieja przywołał również słowa C.S. Lewisa: „Bóg szepcze w przyjemnościach, przemawia w sumieniu, ale krzyczy w bólu” i podkreślił, że cierpienie może stać się „megafonem Boga”. Zakończył zachętą, by w Adwencie nie uciekać przed trudną konfrontacją z własną słabością. „Nie uczmy się nie słuchać budzików. Boży ogień może nas uratować i przywrócić prawdziwą radość” – powiedział.