Ks. Studenski: od przylądka trwogi do przylądka nadziei. Wielkanoc, która naprawdę zmienia wszystko

  • 3 kwietnia 2026, Robert Karp

Od ludzkiej tęsknoty za pokonaniem śmierci ku prawdzie o zmartwychwstaniu Chrystusa, które realnie zmienia los człowieka prowadzi słuchaczy w swojej wielkanocnej medytacji ks. Marek Studenski.

Punktem wyjścia jest poruszająca scena z filmu „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. Niewidomy zegarmistrz konstruuje zegar, który cofa czas – w nadziei, że polegli na wojnie powrócą do życia. Ta symboliczna wizja, tłumaczy autor programu, ukazuje głęboki bunt człowieka wobec przemijania oraz pragnienie, by wszystko mogło zacząć się od nowa.

– To tylko film – zauważa kaznodzieja. – Tymczasem w Wielkanoc dokonuje się coś rzeczywistego: Jezus zmartwychwstał. Nie cofa jednak czasu ani nie przywraca świata do „pierwotnego stanu”. Jego rany pozostają, ale są przemienione. Chrystus wprowadza człowieka w nową rzeczywistość – świat odkupiony – stwierdza kapłan.

Ks. Studenski przywołuje obraz Przylądka Dobrej Nadziei, który dawniej nazywano „Przylądkiem Burz” – miejscem lęku i katastrof. Dopiero wyprawa Vasco da Gamy otworzyła przez niego bezpieczną drogę, zmieniając jego znaczenie. – Podobnie jest ze śmiercią – tłumaczy kapłan. – Była „przylądkiem trwogi”, dopóki Chrystus jako pierwszy nie przeszedł przez nią zwycięsko. Od tej chwili staje się „przylądkiem nadziei”.

Kaznodzieja podkreśla, że śmierć – niezależnie od wieku – zawsze pozostaje dramatem i niespełnieniem. Jednak dzięki zmartwychwstaniu nie jest już końcem. – Chrystus nie tylko zmienia nasze spojrzenie na śmierć, ale przede wszystkim na życie – mówi.

Jako przykład tej nowej perspektywy przywołuje duchową przyjaźń między Wenantym Katarzyńcem a Maksymilianem Kolbem. Po śmierci o. Wenantego jego wstawiennictwo – jak podkreślał św. Maksymilian – przynosiło realną pomoc w dziele wydawania „Rycerza Niepokalanej”. – To znak, że śmierć nie kończy relacji, lecz może je jeszcze pogłębić – zaznacza ks. Studenski.

Duchowny przywołuje starożytny hymn wielkanocny, który nazywa Chrystusa „słońcem nieznającym zachodu”. W tej perspektywie świat bez Jezusa przypominałby ziemię oderwaną od słońca – pogrążoną w ciemności i zimnie. – Oddzielenie od Chrystusa nie od razu przynosi widoczne skutki, ale z czasem prowadzi do duchowej pustki i lęku – przestrzega.

Na zakończenie przywołuje świadectwo życia Heleny Kmieć, która mimo trudnych doświadczeń promieniowała radością i wiarą. Jej postawa – pełna nadziei nawet wobec śmierci – ukazuje, czym jest życie oświetlone światłem zmartwychwstałego Chrystusa.

– Dopóki pozostajemy w zasięgu tego światła, jesteśmy bezpieczni – podsumowuje ks. Studenski.