Ks. Studenski – zaginiony obraz Mehoffera i światło Ewangelii

  • 23 stycznia 2026, Robert Karp

W swojej medytacji na 3. Niedzielę zwykłą, 25 stycznia 2026 roku, ks. Marek Studenski nawiązał do wydarzenia, które w minionych dniach poruszyło całą diecezję i było szeroko komentowane w mediach regionalnych. Po blisko 80 latach odnaleziony został uznawany za zaginiony obraz Józefa Mehoffera „Powstanie Warszawskie”.

Dzieło przez dziesięciolecia wisiało na ścianie plebanii parafii św. Macieja w Andrychowie. Zakupił je w czasach komunizmu jeden z dawnych proboszczów – znany mecenas sztuki, związany ze środowiskami artystycznymi i naukowymi Krakowa. Chcąc zabezpieczyć parafię na niepewne czasy, nabył obraz, nie przypuszczając, że jest to poszukiwane dzieło Mehoffera, ostatni raz wspominane przez jego żonę, Jadwigę Mehofferową. Obecnie obraz znajduje się w depozycie Muzeum Narodowego w Krakowie.

Ks. Studenski podkreślił, że choć dzieło ukazuje dramat Powstania Warszawskiego – walącą się kolumnę Zygmunta, cierpienie ludności cywilnej i brutalność wojny – nie jest pozbawione nadziei. W centrum obrazu pojawia się snop światła, Archanioł Michał strącający szatana oraz scena ewakuującej się rodziny, przywodząca na myśl Świętą Rodzinę. To właśnie światło stało się kluczem do dalszej refleksji.

Kaznodzieja zestawił wymowę obrazu z Ewangelią dnia, w której Jezus udaje się do Galilei pogan – ziem Zabulona i Neftalego, naznaczonych cierpieniem, najazdami i duchową ciemnością. – Jezus idzie do tego, co najsłabsze i najbardziej poranione – tłumaczy ks. Studenski. Odnosi te słowa zarówno do historii Polski, jak i do ludzkiego serca.

Duchowny przywołuje słowa Blaise’a Pascala i przypomina, że w świecie jest „dość światła, by oświecić wierzących, i dość ciemności, by oślepić tych, którzy nie chcą wierzyć”. Światło Boga nie działa automatycznie – wymaga otwarcia serca. Obrazowym przykładem była metafora zasłoniętego okna: nawet najpotężniejsze słońce nie rozświetli pokoju, jeśli ktoś nie rozsunie zasłon.

W kontekście Niedzieli Biblijnej ks. Studenski zachęcał do życia Słowem Bożym i odczytywania codziennych wydarzeń w jego świetle. Przywołał znaną zasadę bp. Tihaméra Tótha, według której na biurku kaznodziei – a dziś każdego chrześcijanina – powinny leżeć Pismo Święte i „codzienna gazeta”, czyli konkretne doświadczenia życia.

Swą medytację ks. Marek wzbogaca świadectwami: zapisem rozmowy s. Faustyny Kowalskiej z Jezusem, historią adopcji rodzeństwa z Polski przez małżeństwo z Sycylii oraz refleksją nad współczesnymi przeszkodami w kontemplacji – m.in. nad nadmiernym fotografowaniem rzeczywistości, które, jak wskazują badania psychologiczne, osłabia pamięć i przeżywanie.

– Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką – powtórzył na zakończenie ks. Studenski, podkreślając, że światło Ewangelii nie usuwa cierpienia, ale nadaje mu sens i pozwala zobaczyć działanie Boga nawet pośród mroku.