Medytacja ks. Studenskiego o Baranku Bożym: Największym światłem jest Chrystus

  • 16 stycznia 2026, Robert Karp

Po powrocie z misji Apollo 15 astronauta James Irwin zaskoczył świat słowami, że chodzenie człowieka po Księżycu nie jest najważniejszym wydarzeniem w historii. – O wiele ważniejsze jest to, że Jezus chodził po ziemi – podkreślał. Do tego świadectwa nawiązał w swojej najnowszej medytacji na 2. Niedzielę zwykłą, 18 stycznia 2026 r., ks. Marek Studenski. Wskazał, że największym światłem nie jest ani słońce, ani księżyc, lecz Jezus Chrystus – Baranek Boży, który ma opromieniać ludzkie życie.

Duchowny przywołuje atmosferę liturgii chrztu Pańskiego nad Jordan, gdzie Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa słowami: „Oto Baranek Boży”. Ks. Studenski podkreśla, że podobnie jak Irwin, Jan nie skupia uwagi na sobie, lecz na Tym, który go przewyższa godnością. Jezus – pokorny i uniżony – wchodzi w wody Jordanu jak zwykły człowiek, solidaryzując się z losem każdego z nas.

W medytacji pojawia się również niezwykle sugestywne odniesienie do XVII-wiecznych obrazów Francisca de Zurbarána przedstawiających Baranka Bożego. Czarne tło, związane nóżki zwierzęcia i światło wydobywające go z mroku ukazują zgodę na ofiarę i transcendencję obecności Boga. Jak zauważa kaznodzieja, te obrazy mogły przygotować malarza na osobistą tragedię – śmierć ukochanego syna – wpisując cierpienie w tajemnicę ofiary.

Innym przykładem jest postać św. Damiana de Veustera, który dobrowolnie udał się na wyspę Molokai, by służyć trędowatym. Gdy sam odkrył, że jest zarażony, powiedział do nich: „Moi drodzy współtrędowaci” – stając się jednym z nich. – Tak jak Jezus, który stoi w wodach Jordanu, chce być jednym z nas – podkreśla ks. Studenski.

Ks. Marek przywołuje świadectwo Krzysztofa Zanussiego i anonimowego pracownika lotniska oraz przypomina, że prawdziwa wartość życia nie mierzy się karierą, lecz wiernością, pokorą i sensem odkrywanym w codzienności.