Rodzinno-misyjny festyn w Trzebini

  • 12 czerwca 2018, Robert Karp

O tym, że misja jest w centrum wiary chrześcijańskiej, oraz że warto wspierać konkretne potrzeby placówek misyjnych przypomnieli 2 czerwca organizatorzy Rodzinnego Festynu Misyjnego w Trzebini koło Żywca. Karmelitanki misjonarki ze wspólnoty w Trzebini, wierni z miejscowej parafii i Karmel Misyjny Świecki zapewnili uczestnikom kilkugodzinnego wydarzenia liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych.

S. Barbara Podgórska CM przyznała w rozmowie, że jej ubiegłoroczna podróż misyjna do Nikaragui sprawiła, iż nie może przestać myśleć o misjach. „To doświadczenie, które bardzo znaczy człowieka, o którym się nie zapomina. Ten kontakt z tamtymi ludźmi, żyjącymi w trudnych, ubogich warunkach, a jednocześnie celebrującymi radość życia i wiary, zapada w pamięć” – zauważyła i przyznała, że nawet krótki pobyt na misjach może człowieka zmienić.

„To wszystko z powodu solidarności z drugim człowiekiem” – dodała i przyznała, że przygotowania do sobotniego festynu pozwoliły zintegrować całą lokalną społeczność beskidzkiej wioski. „To wydarzenie bardzo zjednoczyło rodziny, występujące dzieciaki, ich rodziców. To jest także dobra okazja do przypomnienia, że wszyscy powinniśmy być misjonarzami” – podkreśliła.

Głównym punktem programu było spotkanie z s. Alicją Kubas CM. Karmelitanka misjonarka pracuje na co dzień w Demokratycznej Republice Kongo w Afryce. Zakonnica opowiadała o swej posłudze jako pielęgniarka i ewangelizatorka, odpowiadała też na konkretne pytania o misje, a dzieci i dorośli mogli przymierzyć stroje misyjne z różnych zakątków świata. Misjonarka zachęciła nawet do wspólnego tańca.

„Cieszę się, że mogę spotkać się dziś z ludźmi, którzy są zainteresowani tym, co mam im do powiedzenia, którzy są otwarci, wrażliwi i solidarni z tymi, których spotykają przez nas, karmelitanki. To jest dzielenie się moim doświadczeniem” – wyjaśniła i przyznała, że jej misja DR Konga jest bardzo trudna. „Żyję wśród ludzi, którzy są naznaczeni cierpieniem, przebywają w nieludzkich warunkach. Piękne, że możemy im pomóc, ale to nie robi z nas żadnych bohaterów. My po prostu musimy im oddać co słuszne” – stwierdziła karmelitanka, pracująca na misjach od 2005 roku.

S. Zofia Wojnarowska ze wspólnoty założonej przez hiszpańskiego karmelitę bosego, bł. Franciszka Palau y Quer, przypomniała, że karmelitanki misjonarki są już obecne w domu macierzystym w Trzebini od 28 lat. „I cieszymy się, że to ziarenko, zasiewane w sercach tutejszych ludzi, powoli kiełkuje i wzrasta” – zauważyła, tłumacząc, że Rodzinny Dzień Misyjny nawiązuje do niedawnego Święta Nawiedzenia. „Maryja niosła Jezusa do Elżbiety przez 150 km. My też niesiemy Jezusa przez modlitwę. Zachęcamy innych do dania z siebie wysiłku” – powiedziała karmelitanka, wyjaśniając, na czym polega dzielenie się Dobrą Nowiną.

Podczas festynu na terenie miejscowej szkoły podstawowej można było zobaczyć m.in. zdjęcia z misji w Indiach. Wystawę przygotowała świecka karmelitanka misjonarka. Zorganizowano specjalny sklepik misyjny z egzotycznymi artykułami, przeprowadzano licytacje przedmiotów związanych z misjami, specjalistyczny sprzęt zaprezentowali strażacy i Maltańska Służba Medyczna.

Bracia bonifratrzy z Krakowa przywieźli do Trzebini swoje naturalne produkty zioło-lecznicze. Aby wesprzeć misje, można było spróbować szczęścia przy misyjnym kole fortuny z fantami. Nie zabrakło ciepłych przysmaków i słodkich deserów, a na scenie pojawili się młodzi artyści – m.in. dzieci niepełnosprawne. Tańczono zumbę i śpiewano gospel.

Zgromadzenie karmelitanek misjonarek ma specjalny Fundusz Solidarnościowy FOSCARMIS. Skierowany jest on do grup, firm i instytucji, które pragną wesprzeć konkretne potrzeby placówek misyjnych. Swą pomocą obejmuje mniejszości etniczne, dzieci niedożywione, kobiety – ofiary współczesnych form niewolnictwa, młodzież i dorosłych w sytuacjach kryzysowych, ludzi starszych – samotnych i porzucanych.