Pogrzeb śp. Jadwigi Krasoń, siostry kard. Stanisława Ryłki
W kościele św. Macieja w Andrychowie odbyły się 25 lutego 2026 r. uroczystości pogrzebowe śp. Jadwigi Krasoń, siostry kard. Stanisława Ryłki, emerytowanego archiprezbitera bazyliki Santa Maria Maggiore. Eucharystii przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, a wśród współcelebransów był m.in. biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. W liturgii uczestniczyli kapłani, rodzina zmarłej, parafianie oraz przyjaciele. W tym samym czasie Mszę św. w Watykanie sprawował kard. Ryłko, który łączył się duchowo z uczestnikami uroczystości w rodzinnym Andrychowie i modlił się w intencji zmarłej siostry.
Rozpoczynając liturgię kard. Dziwisz podkreślił, że śp. Jadwiga odeszła do Pana na początku Wielkiego Postu – czasu, który przypomina o kruchości życia, a zarazem przygotowuje do przeżywania misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. – Sprawujemy tę Eucharystię, dziękując Bogu za jej życie, za wszelkie dobro, którym obdarzała rodzinę i wszystkich spotkanych na drodze swego ziemskiego pielgrzymowania – mówił.
Hierarcha wyjaśnił, że przybył również w imieniu kard. Stanisława Ryłki.
Kazanie wygłosił ks. prałat Stanisław Czernik, były proboszcz andrychowskiej parafii. Duchowny, który przez lata znał zmarłą i jej rodzinę, mówił nie tylko jako kapłan, ale także jako świadek jej życia, wiary i codziennej dobroci.
Na początku homilii podkreślił, że śmierć – choć zawsze bolesna – w perspektywie wiary nie jest końcem, lecz przejściem do domu Ojca. Nawiązując do odczytanej Ewangelii o zapalonych pochodniach i gotowości na spotkanie z Panem, zaznaczył, że życie śp. Jadwigi było właśnie takim czuwaniem z lampą wiary.
– Przez 90 lat niosła w sercu światło chrztu świętego. To światło nie zgasło ani w chwilach radości, ani w doświadczeniach cierpienia – mówił kaznodzieja. – Była kobietą prostej, ale głębokiej wiary. Modlitwa była dla niej codziennym oddechem, a Kościół – domem.
Ks. prałat przypomniał, że zmarła wzrastała w rodzinie, w której wiara była czymś naturalnym i przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Dziękował Bogu za jej rodziców oraz za to, że sama potrafiła przekazać swoim bliskim wartości, które kształtowały ich życie.
Szczególne słowa skierował do rodziny – do syna Andrzeja oraz wszystkich najbliższych. Podkreślił, że troska o osobę starszą, obecność w ostatnich dniach życia, cierpliwość i wierność są świadectwem miłości, która dojrzewa przez lata. – Najpiękniejszym pomnikiem człowieka nie są słowa, ale miłość, którą pozostawia w sercach innych – zaznaczył.
Kaznodzieja zwrócił uwagę, że śmierć rodziców czy bliskich zawsze przychodzi „za wcześnie”, nawet jeśli życie było długie. – Trzeba jednak uczyć się zgody na wolę Boga. To On daje życie, On je podtrzymuje i On przyjmuje nas do swojego domu – mówił.
Ks. Czernik podkreślił, że śp. Jadwiga była osobą pojednania i pokoju. Jej wiara – jak zaznaczył – uczyła przebaczenia, łagodziła napięcia, budowała jedność w rodzinie i środowisku. – Taka wiara jest światłem nie tylko dla tego, kto ją nosi, ale i dla tych, którzy żyją obok – dodał.
Na zakończenie wezwał zgromadzonych do wdzięczności. – Dziękujemy dziś Bogu za jej oczy, które patrzyły z miłością; za ręce, które czyniły dobro; za usta, które uczyły modlitwy. Prosimy Chrystusa, aby przyjął ją do grona zbawionych i obdarzył szczęściem wiecznym.
W Eucharystii obok kardynała i biskupa przy ołtarzu modlili się m.in.: ks. inf. Bronisław Fidelus, ks. inf. Stanisław Olszówka, ks. prałat Jan Nowak, ks. prałat Józef Jakubiec, dziekan andrychowski ks. Jan Figura oraz proboszcz parafii św. Macieja ks. Tomasz Bieniek.
Śp. Jadwiga Krasoń spoczęła na cmentarzu komunalnym w Andrychowie.
Kard. Ryłko przekazał podziękowania wszystkim uczestnikom uroczystości pogrzebowych, w szczególności kapłanom z archidiecezji krakowskiej i diecezji bielsko-żywieckiej.
