Światowy Dzień Chorego w Domu Księży Emerytów
W kaplicy Miłosierdzia Bożego Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej 11 lutego 2026 r., we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes i w Światowy Dzień Chorego, Mszy św. przewodniczył ks. Szczepan Kobielus, diecezjalny duszpasterz służby zdrowia oraz kapelan Beskidzkiego Centrum Onkologii im. św. Jana Pawła II.
Na początku liturgii ks. prałat Stanisław Kozieł powitał celebransa, prosząc o modlitwę za mieszkających w domu kapłanów oraz za personel, który się nimi opiekuje. – Z wiarą i wdzięcznością wyznajemy, że Jezus jak Dobry Samarytanin pielęgnuje nas na życie wieczne oraz że czuwa nad nami Maryja, Uzdrowienie Chorych – podkreślił.

W kazaniu ks. Kobielus nawiązał do hasła tegorocznego Dnia Chorego: „Współczucie Samarytanina. Kochać, niosąc cierpienie drugiego człowieka”. Zauważył, że przez lata kapłaństwa to właśnie zgromadzeni emerytowani duszpasterze byli dla wielu ludzi samarytanami – obecnymi przy chrzcie, w chwilach kryzysu, przy konfesjonale, przy łożu śmierci. – Każdy z was przeszedł nie tylko przez parafie, ale przede wszystkim przez życie ludzi. Zapisaliście się w ich historiach – stwierdził.
Przywołał świadectwo kobiety, która po latach odwiedzała w szpitalu ciężko chorego kapłana, wdzięczna za pomoc otrzymaną w młodości. – Nikt z dawnej parafii nie przychodził, ale ona pamiętała. W tym chorym księdzu spotykała Chrystusa – opowiadał. To, jak zaznaczył, pokazuje, że dobro kapłańskiej posługi dojrzewa nieraz w ciszy i wraca w najmniej oczekiwanym momencie.

Kapelan szpitala podkreślił także, że choroba bywa przestrzenią szczególnej ewangelizacji. – Szpital to nie tylko miejsce dystrybucji sakramentów. To miejsce, gdzie ludzie po latach wracają do Boga, stawiają najważniejsze pytania o sens życia i cierpienia – zaznaczył. Podzielił się doświadczeniem spowiedzi osób, które po długim czasie przystępują do sakramentu pojednania. – Często czuję się wtedy mały, bo wiem, że to nie moje słowa, lecz niewidzialna łaska Boga prowadzi człowieka do nawrócenia – wyznał.
Ks. Kobielus mówił o rosnącej liczbie młodych ludzi zmagających się z depresją i po próbach samobójczych. – Często pytają tylko o jedno: czy za to idzie się do piekła. Noszą w sobie obraz Boga surowego i karzącego. A kiedy słyszą o Bogu, który stworzył ich z miłości i dla miłości, słuchają tak, jakby słyszeli to po raz pierwszy – relacjonował. W tym kontekście prosił emerytowanych kapłanów o modlitwę jako cichą, ale realną formę dalszej posługi Kościołowi.

Odwołując się do pierwszego czytania o Salomonie, przypomniał, że mądrość potrzebna w starości i chorobie nie jest jedynie wiedzą czy doświadczeniem życiowym. – Salomon, gdy się zestarzał, przestał czuwać i otwierać się na mądrość Boga. W chorobie nie wystarczy mądrość książkowa. Potrzeba mądrości krzyża – mówił, wskazując na Chrystusa jako „moc i mądrość Bożą”.
Na zakończenie podzielił się świadectwem spotkania z kapłanem przyjętym w ciężkim stanie do szpitala. – Spojrzał na mnie spokojnie i zapytał: „Czy to już?”. W jego głosie nie było paniki ani udawanej odwagi, ale oczekiwanie spotkania – wspominał. – Chrześcijanin nie czeka na śmierć, ale na pełne spotkanie z Bogiem. Mówię to przede wszystkim w swoim imieniu. Chcę się z wami podzielić tym doświadczeniem. W każdej Eucharystii wyznajemy: „oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Oby w nas była ta gotowość i ciekawość spotkania – dodał.

Po homilii celebrans udzielił sakramentu namaszczenia chorych księżom i pracownikom domu obecnym w kaplicy. W modlitwie wzywano Boga, aby dał chorym nowe siły, złagodził cierpienia i umocnił ich w wierze. Kapłanów, którzy nie mogli uczestniczyć w liturgii, ks. Kobielus odwiedził z Komunią Świętą w ich pokojach.
Modlitwę zakończyło nabożeństwo lourdzkie z indywidualnym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Emerytowani kapłani ponowili także akt zawierzenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa – Temu, w którym jest „prawdziwa mądrość i źródło nadziei”.
W bielskim Domu Księży Emerytów mieszka obecnie około 30 kapłanów.





















