Ks. Gruszecki o kobiecie kananejskiej i świadectwie dr Ewy Zarzeckiej

  • 16 sierpnia 2026, Robert Karp

O wierze, miłości i wytrwałości jako drodze do duchowej siły mówił 16 sierpnia 2026 r. na Groniu Jana Pawła II ks. Grzegorz Gruszecki, dziekan żywiecki. Nawiązując do Ewangelii o spotkaniu Jezusa z kobietą kananejską, przywołał postać zmarłej niedawno lekarki Ewy Zarzeckiej, której pogrzeb odbędzie się 17 sierpnia w Żywcu.

Ks. Gruszecki przyznał na początku, że przybył na Groń z Żywca, gdzie jest proboszczem parafii Narodzenia Matki Bożej, nazywanej potocznie parafią „w rynku”. Poinformował, że następnego dnia, o godz. 12 w kościele Przemienienia Pańskiego na żywieckim cmentarzu odbędzie się pogrzeb dr Ewy Zarzeckiej, która przeżyła 80 lat.

Kapłan wskazał na jej życie jako przykład dobrze ilustrujący przesłanie niedzielnej Ewangelii. Dr Zarzecka nie pochodziła z Żywiecczyzny – urodziła się w Skarżysku – ale po przybyciu do Żywca podjęła pracę w szpitalu i przychodni. Wspólnie z ks. Zdzisławem Grochalem była inicjatorką żywieckiego hospicjum, które działa do dziś. Za swoją działalność otrzymała m.in. nagrodę „Samarytanin Roku”.

„Nie założyła rodziny, bo jej rodziną byli ludzie potrzebujący, ludzie biedni” – kontynuował ks. Gruszecki. Podkreślił, że lekarka z wielkim poświęceniem docierała do chorych, nie ograniczając swojej pomocy do obowiązków zawodowych. Robiła zakupy, pomagała w codziennych sprawach i szczególnie troszczyła się o to, aby osoby terminalnie chore mogły pojednać się z Bogiem.

„Nie miała wyznaczonych godzin pracy” – zaznaczył proboszcz i podkreślił, że przez lata służyła potrzebującym z radością, ciepłem i głęboką pobożnością.

W ostatnim okresie życia sama doświadczyła cierpienia i różnych dolegliwości. Po powrocie do Żywca przebywała w zakładzie opiekuńczym, gdzie – jak wspominał ks. Gruszecki – była otaczana życzliwością przez ludzi, którym wcześniej pomagała. Odwiedzali ją wolontariusze, rozmawiali z nią i przynosili jedzenie.

Duchowny przytoczył słowa Ewy Zarzeckiej, która mówiła o tym czasie: „Proszę księdza, tu jest mi dobrze, jaka ja jestem szczęśliwa, ile ludzi mi pomaga, jak ja bardzo, bardzo Bogu dziękuję za to, co dzisiaj dostaję”. Ks. Gruszecki odpowiedział jej wówczas, że „tak się trochę wyrównuje”, ponieważ dobro, które przez lata dawała innym, teraz do niej wracało.

Proboszcz przywołał także inną rozmowę z lekarką. Gdy zapytał ją, skąd czerpie siłę mimo choroby, odpowiedziała: „Proszę księdza, to nie jest siła ode mnie, tylko człowiek musi wierzyć, człowiek musi kochać i człowiek musi być wytrwały i człowiek nie może się zrażać”.

Zdaniem ks. Gruszeckiego słowa te dobrze odpowiadają przesłaniu Ewangelii o kobiecie kananejskiej. Kobieta, mimo że była poganką, z głęboką wiarą zwróciła się do Jezusa o pomoc dla swojej córki. Nie zniechęciła się ani milczeniem Jezusa, ani reakcją apostołów, ani trudnymi słowami, które usłyszała.

„Ta kobieta ma dużą wiarę, ale nie tylko wiarę – wielką miłość do swojej córki” –  zauważył. To właśnie miłość sprawiała, że nie rezygnowała i trwała w swoim wołaniu o pomoc.

Kapłan podkreślił, że Jezus ostatecznie pochwalił jej postawę słowami: „Wielka jest twoja wiara”. Zauważył, że żaden z apostołów nie usłyszał od Jezusa takiego komplementu. Oni natomiast często słyszeli zarzut: „Małej wiary jesteście”.

„Człowiek, jeżeli czyni dobro, to musi wierzyć, musi kochać i musi być w tym wytrwały” – podsumował kapłan. Jak zaznaczył, wiara połączona z miłością, pragnieniem dobra, wytrwałością i zdolnością do czekania rodzi ludzi silnych duchowo.

Ponownie wskazał na Ewę Zarzecką jako przykład takiej postawy. „To jest piękna nagroda” – powiedział o świadectwie jej życia. Przypomniał, że mimo cierpienia i trudności potrafiła zachować wdzięczność i zaufanie Bogu.

fot. Maria Jaubowska-Szczotka