Pogrzeb śp. ks. kan. Jerzego Jęczmionki, który „wytrwał w dobrym aż do końca”.
Na cmentarzu parafialnym, obok dawnych dziedzickich proboszczów – swych poprzedników – spoczął 20 lipca 2023 r. ks. kan. Jerzy Jęczmionka, emerytowany długoletni proboszcz parafii pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Czechowicach-Dziedzicach. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Piotr Greger. O swej modlitwie zapewnił biskup senior diecezji legnickiej Stefan Cichy – kolega rocznikowy zmarłego w wieku prawie 84 lat kapłana. „Drogi Jerzy, wytrwałeś w dobrym aż do końca!” – powiedział w kazaniu nad trumną swego przyjaciela ks. Andrzej Zelek.
W czwartkowym pogrzebie udział wzięli przedstawiciele najbliższej rodziny śp. ks. Jerzego, kapłani z diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji katowickiej. Pochodzącego z Olzy koło Wodzisławia duchownego, który przez 30 lat był związany z parafią dziedzicką, żegnały poczty sztandarowe, reprezentanci władz miejskich i samorządowych oraz rzesze wiernych. Za wszystkie modlitwy i zamówione Msze w intencji kapłana podziękował proboszcz ks. Jerzy Ryłko.

„Pragniemy Ci bardzo serdecznie podziękować za Twoją posługę, za 84 lata życia. 60 lat temu w swoim sercu usłyszałeś «Pójdź za mną». 17 lipca usłyszałeś ponownie «Pójdź za mną», ale już do innego, lepszego świata. Najtrwalszym śladem jest ślad duchowy, jak pozostawiłeś w wielu pokoleniach naszych parafian” – podkreślił w swej mowie pożegnalnej Damian Żelazny, przewodniczący Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach. Burmistrz miasta Marian Błachut wspominał czasy, gdy był ministrantem i członkiem grupy muzycznej „Raj” w parafii, a śp. ks. Jęczmionka wspomagał działalność młodych artystów.
„Dzięki osobie zmarłego ks. Jerzego otrzymaliśmy należyte wsparcie, gdyż granie, uprawianie muzyki wymagało posiadania niezbędnego sprzętu muzycznego, instrumentarium, a w tamtych czasach nie było z tym łatwo. Dzięki wsparciu duchowemu i finansowemu dane nam było śpiewać Bogu na chwałę i ludziom ku radości” – podkreślił.

Bp Greger na początku liturgii, przypominając biogram zmarłego kapłana, podkreślił, że sprawowana Eucharystia jest dziękczynieniem za dar życia śp. ks. Jerzego – naturalnego i nadprzyrodzonego.
Swoistym świadectwem było kazanie zaprzyjaźnionego z żegnanym kapłanem proboszcza parafii Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Zaborzu ks. Andrzeja Zelka.

„I co Ci mam powiedzieć? Ty sam prosiłeś, żeby twój pogrzeb był skromny, żeby było mało mówienia, a dużo modlitwy. Nie lubiłeś takich pompatycznych uroczystości, szczególnie jeśli miały dotyczyć Ciebie. Wybacz mi, ale tak się nie da. Wszyscy tu dzisiaj przyszli, żeby ci podziękować za 45 lat w Dziedzicach” – zaczął kaznodzieja, przywołując wspomnienie, gdy spotkał dziedzickiego proboszcza pierwszy raz jako wikariusz w 1990 roku.
„Przez 33 lata stałeś się dla mnie jedną z najważniejszych osób. Tobie zawdzięczam tak wiele. Ty mnie ukształtowałeś. Ukształtowałeś moje kapłaństwo i moje człowieczeństwo. Przy tobie nauczyłem się, na czym to wszystko polega” – podkreślił i przypomniał, że ostatni w swym życiu urlop ks. Jerzy spędził w Kamieniu Śląskim, gdzie urodzili się św. Jacek, bł. Bronisława i bł. Czesław. Wspomnienie tego ostatniego przypadło w liturgii właśnie na dzień czwartkowego pogrzebu.

„Nie byłeś jakimś wielkim nauczycielem, surowym i upominającym nieustannie młodego wikarego. Byłeś świadkiem Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza. Wystarczyło właściwie patrzeć, słuchać, podpatrywać. Ty mnie nauczyłeś kapłaństwa bardziej niż wszystkie mądre wykłady. Ty mnie nauczyłeś tego, że probostwo to jest nasz dom. Ty mnie nauczyłeś piękna liturgii muzyki, śpiewu, nauczyłeś, że nigdy nie trzeba się spieszyć. Nauczyłeś mnie konfesjonału, że to ja mam zawsze czekać na penitenta, nigdy odwrotnie. Nauczyłeś mnie miłości i kultury względem ludzi, nauczyłeś mnie też tego miejsca – ambony. I wielkiego szacunku dla słuchaczy. Nauczyłeś mnie nawet chodzenia po kolędzie bez pośpiechu, ze świadomością, że do każdego domu przychodzę jako gość” – kontynuował.
„Nauczyłeś mnie wreszcie szukania owiec – tych zagubionych, tego, żeby nie oceniać ludzi, ale słuchać i że wszystkich mam doprowadzić do Chrystusa, a nie utrudniać dostęp do Niego. Nauczyłeś mnie nade wszystko skromności. Byłeś przez wszystkie te lata mądrym i roztropnym doradcą” – wyliczył.

Przywołał zapis w kalendarzu zmarłego przyjaciela sprzed dwóch tygodni, by w związku z 60. rocznicą swoich prymicji podziękować Panu Bogu za dar zdrowia, „by w różnych parafiach pomagać w duszpasterstwie do ostatnich możliwości”.
Nawiązał też do obrazka z okazji złotego jubileuszu kapłaństwa ks. Jerzego. „Na samym środku tego obrazka prośba: «Boże, daj bym wytrwał w dobrym aż do końca». Drogi Jerzy, wytrwałeś!” – zakończył wzruszony.
Ks. Jerzy urodził się 13 października 1939 roku w Olzie koło Wodzisławia. Jego ojciec Wilhelm zginął na wojnie. Wychowywała go pracująca w kopalni mama Elżbieta. Był jedynakiem.

Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1963 roku z rąk biskupa Herberta Bednorza. Prawie połowę swego kapłańskiego życia poświecił służbie duszpasterskiej w diecezji katowickiej. Był m.in. wikariuszem w Strumieniu, bielskiej Wapienicy, w Lubszy, w parafii św. Jadwigi w Chorzowie, w czechowickiej parafii św. Katarzyny, w Jejkowicach. Od 1978 roku pracował jako wikariusz-ekonom w parafii pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Czechowicach-Dziedzicach. Od 1980 roku był jej proboszczem. Od 1992 r. pracował już w nowopowstałej diecezji bielsko-żywieckiej. Posługiwał też kolejarzom jako ich duszpasterz. Gdy został emerytem, zamieszkał na terenie parafii. Przez ostatnich 15 lat swego życia wspierał parafię swą posługą kapłańską.
Mszy św. eksporty 19 lipca także przewodniczył bp Piotr Greger. Kazanie wygłosił ks. Antoni Młoczek, proboszcz katedralnej parafii, który kierował w przeszłości dziedzicką parafią NMP Wspomożenia Wiernych.









































