Ks. Abrahamowicz na Groniu JP2: nie bądźmy jak pies z nosem przy ziemi, tylko jak orły – wspinajmy się, szukajmy Boga
– Semper in altum, zawsze wzwyż. Nie bądźmy jak pies z nosem przy ziemi, tylko jak orły – wspinajmy się, szukajmy Boga i rzeczy wielkich – zachęcił ks. dr Jan Abrahamowicz na Groniu Jana Pawła II. Proboszcz krakowskiej parafii na Wzgórzach Krzesławickich sprawował 19 lipca 2026 r. Mszę św. na beskidzkim wzgórzu. Kapłan wezwał do zachowania pokory oraz życzliwości wobec innych na szlaku, podkreślając, że góry uczą nas polegania na bliźnich i boskiej opiece.
Podczas kazania duchowny połączył motywy górskiej wędrówki z refleksją nad życiem duchowym, odwołując się do czytań liturgicznych i Ewangelii. Zaakcentował wytrwałość, pokorę, realizm chrześcijański oraz konieczność troski o dobro w codzienności.

Podkreślił, że człowiek zanurzony w słabości może – przychodząc do Chrystusa – doznać odnowy. Wezwał wiernych do postawy Semper in altum, zachęcając, by nie „węszyć przy ziemi”, lecz szukać rzeczy wielkich.
Wskazał na lekcje płynące z górskiej wędrówki: pokorę wobec potęgi natury, wartość przyjaźni oraz życzliwość okazywaną na szlaku. Podkreślił, że w górach, podobnie jak w życiu, kluczowa jest obecność drugiego człowieka, gotowego udzielić pomocy. Zachęcił do otwartości i prostych gestów uprzejmości.
Ostrzegł przed „chodzeniem na skróty”, które w życiu duchowym oznacza odchodzenie od Jezusa i wybieranie dróg pozornie łatwiejszych, lecz prowadzących do zagubienia. Szczęściem człowieka jest, jego zdaniem, odnalezienie właściwej drogi i powrót do Chrystusa.

Odwołując się do przypowieści o chwaście, ks. Abrahamowicz mówił o współistnieniu dobra i zła. Wskazał, że chrześcijanin powinien stąpać twardo po ziemi, ale serce mieć zwrócone ku Bogu. Wezwał do zaniechania sądzenia innych i skupienia się na miłości oraz trosce o własne dobro, przypominając, że ostateczne zwycięstwo należy do dobra.
Kaznodzieja zachęcił również do doceniania małych rzeczy i cierpliwości w życiu duchowym i porównał proces wzrostu duchowego do wzrastania ziarna, które potrzebuje czasu, by stać się drzewem i wydać owoc.
Na zakończenie przypomniał, że Duch Święty przychodzi z pomocą ludzkiej słabości i prowadzi człowieka wprost do Jezusa. Poprosił wiernych do bycia „ziemskimi realistami”, którzy potrafią przymknąć oko na niedoskonałości innych, pamiętając o własnych ograniczeniach.
fot. Maria Jakubowska-Szczotka







